Joanna Kluzik-Rostowska: "Nie akceptuję szkoły, która istnieje tylko dla nauczycieli"
Joanna Kluzik-Rostowska: "Nie akceptuję szkoły, która istnieje tylko dla nauczycieli" Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

– Ciągle oczekujemy solidnego wykształcenia ogólnego pozwalającego studiować, ale przecież możliwe jest dwa w jednym – zdobycie wiedzy i kwalifikacji dających szansę na rynku pracy – stwierdza minister edukacji, która planuje zreformowanie szkolnictwa zawodowego. Joanna Kluzik-Rostowska dodaje, że te szkoły, które będą niekonkurencyjne, zostaną zamknięte.

REKLAMA
– Są technika, w których maturę zdaje 90 proc. uczniów, bywa też znacznie gorzej. Podobnie jest z jakością zasadniczych szkół zawodowych. W nowej perspektywie unijnej na lata 2014–2020 mamy 820 mln euro, czyli sporo ponad 3 mld zł przeznaczone na szkolnictwo zawodowe. Oczywiście szkolnictwo zawodowe ma sens tylko wtedy, kiedy odpowiada na potrzeby rynku pracy, spełnia oczekiwania pracodawców – podkreśla szefowa resortu edukacji w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".
Kluzik-Rostowska wyjaśnia, że unijne środki trafią do marszałków województw, którzy będą mogli wydać pieniądze na przekwalifikowanie nauczycieli wedle potrzeb lokalnego rynku pracy albo na opłacenie uczniom praktyk w firmach. – To znacznie zwiększa szanse zatrudnienia, choćby u pracodawcy, u którego ma się praktyki. W budżetach marszałków będę pieniądze, po które przedsiębiorcy będą mogli się ubiegać, by tworzyć miejsca praktyk w swoich zakładach i by kształcenie uczniów im się opłaciło – tłumaczy minister.
Na pytanie o to, co z placówkami, które nie będą dostosowywały się do zmiana, Kluzik-Rostowska grozi nawet zamknięciem szkoły, jeśli będzie ona niekonkurencyjna i nie będzie miała uczniów. – Nie akceptuję sytuacji, w której szkoła istnieje dla nauczycieli, czyli np. kształci kucharzy, bo akurat taką kadrą dysponuje, mimo że rynek pracy ich nie potrzebuje – ucina.
Źródło: "Rzeczpospolita"