Od kiedy wprowadzono reformę zmniejszającą uposażenie mundurówek na L4, liczba funkcjonariuszy biorących zwolnienia spadła o 30 proc.
Od kiedy wprowadzono reformę zmniejszającą uposażenie mundurówek na L4, liczba funkcjonariuszy biorących zwolnienia spadła o 30 proc. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Aż o 35 proc. zmniejszyła się liczba dni, kiedy policjanci są nieobecni w pracy z powodu zwolnienia L4. To efekt wprowadzenia ustawy zmniejszającej uposażenie funkcjonariuszy w czasie choroby. Podobne spadki można zauważyć w Straży Granicznej, BOR i Straży Pożarnej.

REKLAMA

"Chorzy", którym trzeba było płacić 100 proc. płacy nawet na L4, stanowili istną plagę służb mundurowych. Państwo traciło na procederze miliony złotych, dlatego politycy postanowili w końcu ukrócić haniebną praktykę i reformą zmniejszyli uposażenia na chorobowym w mundurówkach: ze 100 proc. płacy do 80 proc.

"Rzeczpospolita" poprosiła MSW o sprawdzenie, jakie są efekty wprowadzonej w czerwcu ustawy. Jak się okazuje, te są już widoczne – a liczby naprawdę robią w tym przypadku wrażenie. Raptem w ciągu trzech miesięcy liczba dni, kiedy funkcjonariusze są nieobecni z powodu L4 w policji spadła o 35 proc., o 29 proc. w BOR, 31 proc. w Straży Granicznej i 23 proc. w Straży Pożarnej.

I chociaż według władz taka zmiana jest pozytywna, bo policjantów dzięki temu jest więcej na ulicach niż w domach, to związki zawodowe wciąż utrzymują, że reforma szkodzi. Według nich policjanci przychodzą do pracy chorzy "w obawie przed utratą dochodów".

Źródło: "Rzeczpospolita"