Co ma fizyczność do kompetencji? Część Belgów uważa, że całkiem sporo.
Co ma fizyczność do kompetencji? Część Belgów uważa, że całkiem sporo. Twitter

Minister: kompetentny, doświadczony, niepodatny na korupcję, sprawnie czuwający nad procesem legislacyjnym. Do zestawu cech pożądanych u szefa resortu dołączyła jeszcze jedna: powinien być szczupły. Zwłaszcza, jeśli jest ministrem zdrowia. Nowo mianowana belgijska minister zdrowia Maggie de Block właśnie się o tym przekonała. Jej kompetencje i wiarygodność są poddawane w wątpliwość, bo nowa minister jest gruba.

REKLAMA
Właśnie „gruba”, nie „otyła”. Tak ochrzciły ją media i polityczni oponenci, dla których istotniejsza jest waga de Block niż fakt, że jest szanowanym lekarzem z 25-letnim stażem, była skutecznym ministrem ds.imigracji oraz jednym z najpopularniejszych polityków w swoim kraju.
Minister jak z obrazu Rubensa
Holenderska telewizja NOS porównała de Block do postaci z obrazów Rubensa sugerując, że jej fizyczność będzie powodem do krytyki. Amerykański korespondent belgijskiej telewizji VRT na Twitterze zastanawiał się, czy nowa szefowa resortu zdrowia będzie wiarygodna. Bo skoro jest otyła, to jak może dawać dobry przykład w społeczeństwie, gdzie prawie połowa obywateli cierpi z powodu otyłości?
Dr Jacek Zaleśny, politolog

Każdy minister jest oceniany z punktu widzenia jakości wykonywanej pracy, a więc tego, jak prognozuje, realizuje przygotowanie projektów legislacyjnych i proces ich wykonania. Jego inne predyspozycje – takie jak wygląd czy hobby, jeśli w sposób oczywisty nie naruszają kanonów estetyki – które nie mają większego wpływu na sferę jego działania w rządzie, i jako takie powinny być poza oceną.

Jak reaguje na nieuzasadnioną krytykę sama de Block? – Wiem, że nie jestem modelką, trzeba jednak widzieć wnętrze, nie opakowanie – powiedziała. Dodała także, że w czasie najbliższych pięciu lat będzie wiele okazji, by ocenić jej pracę. – Jednak nie w taki sposób. Nie akceptuję tego – dodała. Zaznaczyła też, że „jest kobietą, jak inne, i matką, jak inne”. Skala dyskryminacji i krytyki zaskoczyła męża de Block, który powiedział, że jego żona jest „zbyt miła i dobra”.
Gruby? Niech schudnie!
Choć ocena czyichkolwiek kompetencji na podstawie wyglądu wydaje się absurdalna, nie jest to pierwszy raz, kiedy otyły polityk znalazł się na na celowniku tego rodzaju krytyki. Jeden z obywateli Kanady posunął się dalej i w kwietniu złożył petycję, domagając się, by minister zdrowia Quebecu dr Geatan Barrette zobowiązał się do stosowania diety.
logo
Minister zdrowia Quebecu. Fot. Zrzut ekranu z 6xsix.com
Pierre Etienne Vachon uruchomił stronę, gdzie można było podpisać petycję, na której napisał, iż „wizerunek ministra jest odległy od reprezentowania jego mandatu: zdrowia”. Dodał, iż dr Barrette „prawdopodobnie ma umiejętności administracyjne, które pozwolą mu być szefem resortu”.
– Nie zostałem wybrany po to, by być modelem – powiedział kanadyjski minister. Dodał, że gdyby takie słowa padły pod adresem zwykłego obywatela, mówiono by o znęcaniu się. W Kanadzie sprawa odbiła się szerokim echem. Wielu komentatorów zwracało wówczas uwagę, iż w przypadku otyłości związanej z chorobą nie jest łatwo schudnąć – aż 95 proc. osób, którym się to udało, w okresie pięciu lat od zakończenia diety ponownie przybiera na wadze.
– Gdyby stygmatyzowanie grubych ludzi powodowało chudnięcie, byłoby o wiele więcej osób, które schudły właśnie z powodu uprzedzeń, które ich spotykają – skomentował wówczas prof. William Bogart z University of Windsor.
Idąc tropem rozumowania tych, którzy uważają, że ministrem zdrowia musi być osoba szczupła (a więc: zdrowa, w obu przypadkach bowiem otyłość spowodowana jest chorobą), należałoby wymienić połowę ministrów w każdym rządzie. Wówczas bowiem ministrem budownictwa musiałby być budowlaniec, a ministrem kultury – wirtuoz fortepianu lub wybitny reżyser. Wiarygodni? Tak. Czy mieliby kompetencje, by sprawować funkcje ministerialne? Niekoniecznie. Kierowanie ministerstwem nie sprowadza się do kwestii wizerunkowych.
Kennedy był ładniejszy
Faktem jest, że przynajmniej od czasów prezydenta Kennedy'ego w polityce kwestie wizerunkowe są brane pod uwagę przy ocenie polityków. – W słynnej debacie Nixona z Kennedy'm oceniano nie tylko kompetencje kandydatów, ale też właśnie kwestie wizerunkowe – Nixon był kompetentny, ale mniej elegancki niż Kennedy. W dodatku miał gorzej skrojony garnitur, co zostało wyeksponowane w przekazanie telewizyjnym – mówi dr Zaleśny.
logo
Zrzut ze słynnej debaty między Nixonem a Kennedy'm.
Od czasu tej debaty bardziej brane pod uwagę jest to, jak polityk się nosi, bo to też w pewien sposób ubiór świadczy o jego sposobie bycia, szacunku do osób, z którymi współpracuje. – Jednak waga czy szerzej: fizyczność, nie ma tu nic do rzeczy. Minister reprezentuje nie tylko ministerstwo, ale też określone grupy społeczne i w pewien sposób państwo, dlatego jeśli jest niechlujny, to właśnie taki wizerunek idzie w świat. Nie bez przyczyny mówimy o elegancji ministerialnej czy określonym kodzie ubraniowym, którego muszą przestrzegać dyplomaci – wskazuje ekspert.
Dodaje jednak, że dopóki minister nie przekuwa własnych problemów i bolączek na swoją pracę ministerialną, a więc nie próbuje przekonywać, że standardem jest kilkadziesiąt kilogramów nadwagi, pomięty garnitur czy zabłocone pantofle – nie ma żadnego problemu.
W Polsce było podobnie
Inaczej było w przypadku prof. Zbigniewa Religii, kiedy fakt palenia przez niego papierosów negatywnie oddziaływał na wiarygodność formułowanego przez niego przekazu politycznego. – Trzeba bowiem pamiętać, że kto jak kto, ale kardiolog doskonale wie, jakie są skutki palenia papierosów i jeżeli odpalając jednego papierosa od drugiego tłumaczy obywatelom, że palenie papierosów jest szkodliwe dla zdrowia to można zadać pytanie, skoro są takie szkodliwe to dlaczego sam pali? Może więc są szkodliwe, ale nie tak bardzo? – wyjaśnia dr Zaleśny.
W przypadku Ewy Kopacz, kiedy powierzono jej tekę ministra zdrowia, miało to mniejsze znaczenie – ze względu na jej specjalizację lekarską nie jest kojarzona jako osoba wyspecjalizowana w zakresie skutków palenia papierosów. To dlatego, jak wyjaśnia dr Jacek Zaleśny, przekaz przez nią formułowany nie wywołuje większego rezonansu społecznego.