
W internecie trwa akcja Krucjaty Młodych, w ramach której internauci wysyłają do rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego list protestacyjny dotyczący prof. Jana Hartmana. Wskazując na „skandaliczne tezy” profesora, protestujący domagają się wyciągnięcia wobec niego surowych konsekwencji dyscyplinarnych. List wysłało już ponad 15 tysięcy osób.
Autorzy listu zaznaczyli, że Hartman, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, powinien „budować autorytet uczelni będącej symbolem polskości i rozwoju nauki”. Tymczasem, jak podkreślono w liście do rektora prof. Wojciecha Nowaka, Hartman sformułował skandaliczną wypowiedź dotyczącą kazirodztwa.
Fragment listu
Prof. Hartman odpowiada Komentując akcję protestacyjną, Hartman przypomniał, że w Polsce obowiązuje wolność słowa i ekspresji, więc rektor, ani żaden inny przełożony, nie może zwolnić pracownika z uwagi na wyznawane przez niego poglądy. Poza tym, jak zauważył profesor, zajmowane przez niego stanowisko nie jest wybierane w drodze powszechnego głosowania, więc nawet miliony podpisów nie mają formalnego wpływu na decyzje personalne rektora.
Jan Hartman
Hartman przypomniał przy tym, że kwestia kazirodztwa jest rozmaicie traktowana przez systemy prawne poszczególnych państw. W Hiszpanii, Japonii czy Francji czyny o charakterze kazirodczym w ogóle nie są karane. W Stanach Zjednoczonych istnieją zaś stany, w których kazirodztwo może zostać ukarane nawet dożywotnim pozbawieniem wolności.
Jan Hartman
