
Fani Apple po czwartkowej konferencji mogą czuć się zawiedzeni. Nowy iPad mini różni się od swojego poprzednika jedynie jednym, choć dość ważnym, szczegółem. W wypadku nowego iPada Air zmian jest już nieco więcej, ale to i tak za mało, żeby mówić o czymś odkrywczym lub powalającym. Patrząc na cały rynek oraz na to, co pokazało Apple, widać jedną niepokojącą tendencję - producenci nie mają pomysłu na tablety. To może być początek ich końca.
Czym różni się iPad mini 3 od iPada mini z Retnią, czyli drugą generacją mniejszego tabletu Apple? Tylko tym, że ma TouchID, czyli czytnik linii papilarnych. A poza tym to urządzenie z takim samym ekranem, takim samym procesorem, taką samą baterią i takim samym designem. Przepraszam, nowy iPad mini jest także dostępny w złotym kolorze.
Jeśli Apple będzie kontynuować przyjętą teraz strategię wobec iPadów, to być może niedługo ten segment czeka los iPodów. Początkowo entuzjastycznie przyjmowane urządzenie z czasem straciło swój dawny blask, a jeszcze później Apple przestało jakkolwiek inwestować w zmiany w tym segmencie. Cykl życia iPodów świetnie widać na poniższych wykresach.
Może też stać się tak, że teraz iPady zanotują niezłego nura w sprzedaży, ale za kilka lat nadejdzie odbicie i znów zaczną notować wzrosty. Dlaczego? Ponieważ... dzieci uwielbiają tablety. Uwielbiają je do tego stopnia, że producent lalek Barbie obwinia te urządzenia za fatalne wyniki sprzedaży swojego produktu.
iPhone’a mam zawsze przy sobie, iPada nie. Jeśli mam przeczytać coś w internecie, odpisać na komentarz, na maila to praktycznie nie ma dla mnie różnicy czy robię to właśnie z telefonu czy z tabletu. Używanie tego pierwszego jest na tyle wygodne, że nie czuję praktycznie żadnej potrzeby aby sięgać po większe urządzenie, którego nie mam na stałe w kieszeni. Czytaj więcej
