
- Pierwszym zakupem przeciętniego Holendra, kiedy kupuje mieszkanie, jest obraz czy rzeźba. A robi to to po, żeby się dobrze czuć - dopiero później myśli o telewizorze i meblach. U nas jest dokładnie odwrotnie. Na sztukę mało kogo stać - mówi artysta Marek Sułek.
Marek Sułek
Absolwent ASP w Warszawie i Rietveld Academie w Amsterdamie (dyplom 1992r). Wykłada w Europejskiej Akademii Fotografii w Warszawie. Artysta zajmuje się działaniami w przestrzeni publicznej, realizuje projekty rzeźbiarskie, malarskie i fotograficzne. Od kilkunastu lat realizuje projekty przestrzenne w Warszawie oraz różnych miejscach Europy i Stanach Zjednoczonych (m.in. Amsterdam, Bruksela, Berlin, Nowy Jork, Hanower, Antwerpia, Haga, Kraków, Gdańsk).
Czas nauki trwa. Jeśli zaspokojone są podstawowe potrzeby materialne człowieka i do tego zostaje mu wolny czas, wówczas jest duża szansa, że taki delikwent zainteresuje się kulturą. Osoby majętne i jednocześnie wyluzowane są najlepszym materiałem na bycie sponsorem, mecenasem sztuki, kolekcjonerem. W Polsce takich osób jest niewiele, ale ich liczba rośnie. Znam osoby z biznesu które pojawiając się pierwszy raz w życiu na wernisażu odkrywały dla siebie nowy, ciekawszy świat.
Żeby się interesować sztuką trzeba mieć pieniądze?
W tej chwili też działam za granicą, ale kilkanaście lat temu rzeczywiście skupiałem się na pracy w krajach zachodnich. Wtedy, Polska czasów transformacji, była krajem chaosu. Wykorzystałem to w swojej akcji w przestrzeni miejskiej pt. „Warszawa Niezwykła”. Były to różne działania performatywne oraz obiekty instalowane w centrum miasta np. Różowe Drzewo przy PKiN. Większość prezentacji np. wystawy obrazów, odbywało się jednak za granicą: w Holandii, Belgii, Danii, Nowym Jorku.
Uruchomiłem na nowo akcję Warszawa Niezwykła, realizuję rzeźby dla przestrzeni miejskiej.
Teraz pracuję nad nowym projektem Maszyną do Wytwarzania Ciszy. To Rzeźba – kapsuła, w której będziemy kontemplować od wewnątrz. Każdy chętny będzie mógł zamknąć się w jej środku, by posłuchać ciszy. Maszyna prezentowana będzie 8 listopada w centrum Warszawy (przed Domem Towarowym Braci Jabłkowskich (dawnym Trafikiem).
Tak się dzieje w wielu zachodnich miastach. W Londynie na największym centralnym placu –Trafalgar Square, na miejscu historycznego pomnika stawia się prace współczesnych artystów, w zeszłym roku był to ogromny błękitny kogut. Ludzie to kochają , cieszą się sztuk, która dociera do nich bezpośrednio na ulicy.
Tak, bo ludzie coraz rzadziej mają ze sobą faktyczny kontakt. Mamy setki znajomych na fejsie, ale naprawdę spotykamy się, w prawdziwym życiu, z kilkoma z nich. W Mixingu mamy prawdziwy, fizyczny kontakt, - dotyk, który powoduje wizualną zmianę kompozycji. Poprzez kontakt z drugim człowiekiem (także metaforyczny), zmieniamy się.
