
– Minister Schetyna powiedział, że uważa sprawę za zamkniętą. Ja też tak myślę. Nie powinna mieć żadnych konsekwencji. O dymisji nie może być mowy – mówi w "Bez autoryzacji" o kontrowersjach wokół Radosława Sikorskiego były europoseł PO Paweł Zalewski.
„Oto spektakl zagryzania jednego z najciekawszych polityków” – napisał wczoraj o Radosławie Sikorskim Andrzej Celiński. Podpisałby się pan pod tym?
Marszałek Sikorski jest z pewnością jednym z najzdolniejszych polskich polityków, który wszystkich zadziwił wywiadem dla Politico. To było całkowicie niezrozumiałe i niespotykane. Nie mam pojęcia, nie mam żadnych przypuszczeń, dlaczego to zrobił i co to było.
Reakcja dziennikarzy i polityków to było „zagryzanie”?
Minister Sikorski wywołał zamieszanie, postawił w niezwykle niezręcznej sytuacji przyszłego szefa Rady Europejskiej, więc nie dziwię się, że dziennikarze próbowali to wyjaśnić. Nie dziwię się, że byli zbulwersowani tym, że Sikorski unikał wyjaśnień. Cieszę się, że wczoraj pod koniec dnia na konferencji prasowej w końcu to zrobił i przeprosił.
Pan zna się na Ukrainie. Czy wypowiedzi Sikorskiego zostaną tam zauważone? I czy będą miały znaczenie na zachodzie?
Szef MSZ Grzegorz Schetyna mówił wczoraj, że ta sprawa nie będzie miała konsekwencji dla polskiej polityki zagranicznej. Choć niewątpliwie wszystko, co się mówi o Ukrainie, z punktu widzenia Ukraińców jest bardzo ważne. Tyle że oni od dawna mają świadomość, że Rosja nie traktuje ich jak suwerenne państwo. Tutaj jakiegoś specjalnego zaskoczenia nie ma. Dobrze, że Sikorski wycofał się ze swoich słów i że powiedział, że wcześniej konfabulował. Teraz liczy się jego ostatnie słowo.
To koniec jego kariery politycznej?
Druga osoba w państwie, która najpierw wywołuje awanturę wywiadem, a potem dolewa oliwy do ognia, nie wzmacnia swojej pozycji polityczne. Nie chciałbym jednak, by ta sprawa w jakikolwiek sposób wpłynęła na ocenę 7 lat jego dobrego ministrowania. To był bardzo dobry czas naszej dyplomacji. Czyli powinien zostać?
Minister Schetyna powiedział, że uważa sprawę za zamkniętą. Ja też tak myślę. Nie powinna mieć żadnych konsekwencji. Wypowiedzi Sikorskiego nie utrudniają prowadzenia przez niego obrad Sejmu, więc o dymisji nie może być mowy.
