
Międzynarodowe apele i wieloletnie prośby nie pomogły. Reyhaneh Jabbari została powieszona za zabójstwo mężczyzny, który próbował ją zgwałcić. Dziewczyna miała pchnąć go nożem, ale twierdziła, że mężczyzna nie umarł od jej ciosu. Sąd orzekł, że kobieta nie działała w samoobronie.
REKLAMA
Młoda Iranka w 2007 roku pracowała jako architekt wnętrz w biurze Mortezy Abdulalego Sarabandiego, byłego pracownika irańskiego ministerstwa wywiadu. Feralnego dnia miała zostać nafaszerowana narkotykami przez swojego niedoszłego oprawcę. W jej wersji zdarzeń mężczyzna próbował ją zgwałcić, a ona w samoobronie pchnęła go raz nożem. Sarabandi wykrwawił się na śmierć.
W 2009 roku irański sąd skazał Jabbari na karę śmierci. Według Amnesty International po aresztowaniu kobieta przez dwa miesiące przebywała w izolatce bez możliwości kontaktu z adwokatem czy rodziną. Potem spędziła pięć lat w teherańskim więzieniu Evin.
Jej śmierć potwierdziła rodzina w BBC Persian, która widziała się z nią jeszcze w piątek. Egzekucję kilkukrotnie odraczano. Najpierw w kwietniu, kiedy zebrano 200 tys. podpisów pod międzynarodową petycją, a potem we wrześniu, żeby skontaktować się z rodziną zabitego – według prawa szariatu, tylko ich wstawiennictwo mogło uratować dziewczynę.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
