
Tylko Apple dostawcom swojego AppStore od 2008 roku wypłacił aż 20 mld dolarów. Wielu innych zarabia tymczasem także na nieco mniej popularnym Google Play. Jak tłumaczy najnowszy "Newsweek", biznes aplikacji na smartfony pozwala dziś za kilka godzin pracy przy programowaniu zgarnąć sumę, która pozwala ustawić się na całe życie. I to nawet dzięki stworzeniu darmowej aplikacji.
REKLAMA
"Newsweek" przytacza tu przede wszystkim historię sukcesu, którą swoim niezwykle prostym kodem napisał programista Nguyen Hà Dông. Autor kultowego dla wielu użytkowników smartfonów i tabletów "Flappy Bird" grę tę stworzył podobno w zaledwie jeden weekend. Mimo iż trafiła do bezpłatnej dystrybucji, pięćdziesiąt milionów ściągnięć pozwoliło zarobić mu krocie na wyświetlanych w grze reklamach.
Oczywiście nie wszystkie z 1,3 mln aplikacji dostępnych na Apple AppStore i kolejnych 1,5 mln czekających na kolejne ściągnięcia w konkurencyjnym Google Play, może powtórzyć taki sukces. Jednak "Newsweek"przypomina, że za każdy najprostszy nawet kod programiści sprzedający swoje produkty w najpopularniejszych sklepach dostają aż 70 proc. ceny. Pozostałe 30 proc. to prowizja Apple lub Google.
Nieco inaczej jest w przypadku darmowych aplikacji, za które sklepy nie biorą ani centa. Wówczas przydają się więc nie tylko zdolności programistyczne, ale także zmysł marketingowy i umiejętne zdobycie odpowiednich reklam. Kluczem do największego biznesowego sukcesu jest więc wyróżnienie się z aplikacją wśród milionów innych.
