
Robione ręcznie na drutach i wykonane z wysokiej jakości wełny. Każdy egzemplarz jest wyjątkowy, a wszystkie bardzo limitowane. Czapki Córki Rybaka to jednak nie tylko ciepłe i efektowne nakrycie głowy na chłodniejsze dni, lecz także kawał zaskakującej historii. Kolorowe beanie nie powstały przypadkiem.
REKLAMA
Powstaje jedynie sześćdziesiąt czapek rocznie. Po dziesięć każdego koloru, przy czym czerwień i granat to barwy stałe - pozostałe sześć to limitowane edycje, które zmieniają się co sezon. Wszystkie wydziergane z peruwiańskiej wełny na najzwyklejszych drutach i ręcznie numerowane. Mimo tej samej kolorystyki, każda z nich więc jest inna.
Tworzy je dzielna Córka Rybaka, której zawsze towarzyszą para drutów i dwuletni synek. Monika Kucel – jak sama przyznaje – w miarę bezboleśnie łączy opiekę nad dzieckiem z robótkami ręcznymi. Na pomysł założenia marki wpadła dwa lata temu, gdy była ze swoim chłopakiem na wakacjach na Sycylii. Na wyspie Levanzo poznali wówczas miejscowego rybaka Ziu Paolo.
-Wyglądał jak członek ekipy kapitana Cousteau lub jak rodzony brat Ernesta Hemingwaya – siwe włosy, siwa broda, a na głowie czerwona rybacka czapeczka – zdradza Monika -Ziu Paolo sypał opowieściami jak z rękawa. Opowiadał o morskich przygodach, dzielił się życiowymi mądrościami. Jedna z historii dotyczyła jego czapki.
Z historii tej Kucel dowiedziała się, że około trzydziestu lat temu, podczas połowu tuńczyków, kuter rybaka złapał sztorm. Biedak musiał spędzić całą noc na pokładzie podczas najgorszego, co mogło się na morzu wydarzyć. Nic więc dziwnego, że od silnego wiatru i wilgoci dostał zapalenia zatok. Od tamtej pory nie rozstaje się z czapkami – nosi je nawet w ciepłe dni.
-Dzierga mu je sąsiadka. On płaci jej za nie złowionymi rybami. Przez te wszystkie lata Ziu Paolo zużył około pięćdziesięciu takich czapek. Wszystkie trzyma w szufladzie, kiedy umrze, żona ma włożyć je do jego trumny – dodaje Kucel -Z morskich opowieści Ziu Paolo przeszedł do diagnozy dzisiejszych czasów.
Jak przyznaje projektantka, dużo narzekał. Nie podobało mu się to, że prawdziwe rzemiosło zanika, a młodzi ludzie czekają tylko na gotowe. Tym bardziej był zdziwiony, gdy zorientował się, że Monika ma przy sobie druty. Nie rozstaję się z nimi podobnie jak on ze swoją czapką.
-Córka Rybaka powstała trochę po to, żeby udowodnić mu, że się myli -stwierdza.
Jak widać, udowadnianie idzie całkiem nieźle. To już trzeci sezon Córki Rybaka i do tej pory czapki wyprzedawały się co do ostatniej nitki.
Chcesz więcej stylu? Znajdź nas na facebooku.
