
– To jest hańba, to co robi Lichocka i inne PiS-owskie śmiecie – grzmiał w poniedziałek na antenie TVN24 Stefan Niesiołowski. Polityk Platformy nigdy nie stronił od kontrowersji, ale ta ostatnia wypowiedź szybko została oceniona jako przekroczenie granic, których nawet on dotąd nie naruszał. Prawo i Sprawiedliwość domaga się, by wreszcie odpowiedział za język nienawiści i stracił wpływy w polityce. W rozmowie z naTemat Niesiołowski nie pozostawia jednak wątpliwości, że za kolejny atak na prawicę nie spotka go nic złego.
REKLAMA
Politycy Prawa i Sprawiedliwości żądają, by Stefan Niesiołowski za słowa o "PiS-owskich śmieciach" stracił funkcję przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony. We wtorkowe popołudnie PiS poinformowało, że jeśli posłem PO nie zajmą się premier Ewa Kopacz i marszałek Sejmu Radosław Sikorski, to próba odebrania mu sejmowej funkcji zostanie przeprowadzona na wniosek poselski.
PiS: Niech Kopacz przeprosi i za niego!
– Stefan Niesiołowski jest recydywistą w Komisji Etyki Poselskiej – mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej poseł Mariusz Antoni Kamiński z PiS. – Ewa Kopacz przepraszała już za ministra Sawickiego, który nazwał rolników frajerami, przepraszała za marszałka Sikorskiego. Czy teraz przeprosi za słowa Stefana Niesiołowskiego o PiS-owskich śmieciach? - pytał. Wraz z Jarosławem Sellinem przekonywali, że przez stosowanie języka nienawiści wobec przeciwników Stefan Niesiołowski powinien zostać raz na zawsze usunięty z polskiej sceny politycznej.
– Stefan Niesiołowski jest recydywistą w Komisji Etyki Poselskiej – mówił podczas wtorkowej konferencji prasowej poseł Mariusz Antoni Kamiński z PiS. – Ewa Kopacz przepraszała już za ministra Sawickiego, który nazwał rolników frajerami, przepraszała za marszałka Sikorskiego. Czy teraz przeprosi za słowa Stefana Niesiołowskiego o PiS-owskich śmieciach? - pytał. Wraz z Jarosławem Sellinem przekonywali, że przez stosowanie języka nienawiści wobec przeciwników Stefan Niesiołowski powinien zostać raz na zawsze usunięty z polskiej sceny politycznej.
Prawicowe media rozważają tymczasem, czy Stefan Niesiołowski nie powinien odpowiedzieć przed sądem za ostatnią rozmowę w "Kropce nad i". – Tym razem polityk PO po prostu złamał prawo, znieważając moją koleżankę po fachu – piesze na portalu braci Karnowskich publicystka Dorota Łosiewicz.
Co na to sam Stefan Niesiołowski? – Oni sądzą, że im wolno obrażać nieustannie wszystkich, natomiast stają się niezwykle wrażliwi, gdy usłyszą jakieś mocniejsze słowo pod swoim adresem – odpowiada polityk w rozmowie z naTemat.
"Chcą mnie uwikłać w konflikt z panią premier"
Jak przekonuje, jego słowa nie były atakiem personalnym, a krytyką pewnego środowiska. – Ta wypowiedź nie dotyczyła tylko PiS-owskich gazet. I słusznie nazwałem je śmieciami, bo nie muszę przypominać, że one ustawicznie podtrzymują tezę, iż premier Tusk jest mordercą, o prezydencie piszą "Komoruski", a mnie rysują jako wariata. Ostatnio pisali na przykład, że powinienem się leczyć, bo byłem gwałcony w więzieniu – żali się Niesiołowski.
Jak przekonuje, jego słowa nie były atakiem personalnym, a krytyką pewnego środowiska. – Ta wypowiedź nie dotyczyła tylko PiS-owskich gazet. I słusznie nazwałem je śmieciami, bo nie muszę przypominać, że one ustawicznie podtrzymują tezę, iż premier Tusk jest mordercą, o prezydencie piszą "Komoruski", a mnie rysują jako wariata. Ostatnio pisali na przykład, że powinienem się leczyć, bo byłem gwałcony w więzieniu – żali się Niesiołowski.
Polityk Platformy ocenia, że cała ta fala oburzenia to raczej próba skłócenia go z Ewą Kopacz. – To coś niesłychanego, że pani premier ma przepraszać tych, którzy ją znieważają i szkalują za to, że ja nazwałem rzecz po imieniu - mówi.
Zapewnia też, że w Kancelarii Premiera nikt nie uważa go za twórcę samych problemów. – Nie wiem do końca, czy pani premier jest zadowolona z moich komentarzy, należałoby o to ją zapytać. Sądzę, że oni po prostu chcą uwikłać ją w ten ich spór ze mną lub uwikłać w konflikt mnie i Ewą Kopacz. Oszaleli, jeśli liczą, że będzie na to wszystko jakakolwiek reakcja – stwierdza.
