
Ponad 3,5 tys. nauczycieli podpisało się pod petycją w sprawie zmiany terminu zaplanowanego na kwiecień egzaminu szóstoklasisty. Pedagodzy twierdzą, że mają za mało czasu, by odpowiednio przygotować uczniów.
REKLAMA
Sprawdzian po szóstej klasie od lat przeprowadzany jest na początku kwietnia, ale od tego roku szkolnego zaczynają obowiązywać nowe zasady. Uczniowie otrzymają wyszczególniony wynik z języka polskiego, obcego i matematyki. Dotychczas wystawiana była tylko jedna nota. Nauczyciele od razu zwrócili uwagę, że nowe reguły sprawią, iż łatwiej będzie oceniać ich efektywność. Dlatego chcą mieć więcej czasu na przygotowanie swoich podopiecznych – do czerwca.
"Wybór tak wczesnej daty uniemożliwi nam zrealizowanie całej podstawy programowej przed sprawdzianem. Spowoduje to różnice w poziomie przygotowania poszczególnych szkół i klas – nauczyciele indywidualnie będą musieli decydować, które treści pominąć. W niektórych wypadkach negatywnie zaważy to na przyszłości uczniów, którzy – nie ze złej woli, lecz na skutek wspomnianych okoliczności – nie opanują całego materiału" – brzmi fragment petycji.
" Sprawdzian jest odbierany przez nauczycieli jako podsumowanie ich pracy, sytuacja, w której muszą się spieszyć z przerabianym materiałem lub rezygnować z pewnych treści, jest niekomfortowa, dlatego warto rozpocząć dyskusję na temat tego, jak przeorganizować obecny system egzaminowania" – przekonuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Marcin Karpiński, lider Pracowni Matematycznej Instytutu Badań Edukacyjnych.
Jak twierdzi, sprawdzanie prac uczniów i wszelkie procedury zajmują około 20 dni, więc właściwie nie ma przeszkód, by egzamin odbywał się np. w końcówce maja. W takim wypadku trzeba by jednak dofinansować centralną i okręgowe komisje egzaminacyjne.
Ministerstwo Edukacji nie odniosło się bezpośrednio do tego pomysłu. Zwróciło tylko uwagę, że sprawdzian nie ma funkcji selekcyjnej, ale informacyjną.
Źródło: "Rzeczpospolita"
