
Ta historia pokazuje, że przebiegłość przestępców i naiwność ludzka nie znają granic. Mieszkaniec Warszawy dał się w ciągnąć w perfidną intrygę. Myślał, że bierze udział w operacji specjalnej Centralnego Biura Antykorupcyjnego w śledztwie dotyczącym przestępców wyłudzających pieniądze metodą „na krewnego”. Stracił w ten sposób 90 tysięcy złotych, bo za wszystkim stali... przestępcy wyłudzający pieniądze.
REKLAMA
Wszystko zaczęło się jak klasyczny przekręt. Do 55-letniego mieszkańca stolicy najpierw zgłosił się mężczyzna podający się za jego wnuczka z prośbą o wsparcie finansowe. Tłumaczył się nagłą sytuacją życiową.
Kiedy rzekomy krewny się rozłączył, na ten sam numer zadzwonił mężczyzna, który przedstawił się z imienia i nazwiska podając się za funkcjonariusza CBA. Oszust poprosił pokrzywdzonego o współpracę w prowadzonym śledztwie dotyczącym przestępców wyłudzających pieniądze metodą „na krewnego”. Fałszywy funkcjonariusz CBA stwierdził, że do tej właśnie grupy należy osoba, która przed chwilą dzwoniła do pokrzywdzonego i prosiła o finansowe wsparcie. Współpraca z organami ścigania miała polegać między innymi na przekazaniu wskazanej osobie pieniędzy, które zaraz po zakończonej akcji miały wrócić do ich właściciela.
Pokrzywdzony przystał na współpracę. Wypłacił pieniądze z lokat w banku i w różnych punktach w centrum miasta wręczył w sumie 90 tysięcy złotych osobie podającej się za funkcjonariusza CBA.
Po dwóch dniach, kiedy zorientował się, że został oszukany, zgłosił się na policję.
Sprawą zajęli się policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu. Przejrzeli wszystkie możliwe zapisy z monitoringu miejskiego. Na tej podstawie wytypowano 26-letniego Macieja S. Ten po zatrzymaniu przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Sprawą zajęli się policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko mieniu. Przejrzeli wszystkie możliwe zapisy z monitoringu miejskiego. Na tej podstawie wytypowano 26-letniego Macieja S. Ten po zatrzymaniu przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu do 8 lat więzienia.
Metoda na "wnuczka" i na "agenta" to dziś jedna z najpopularniejszych metod stosowanych przez oszustów. Policja prowadzi w tej sprawie szeroko zakrojoną akcje informacyjną. – Organizujemy spotkania z seniorami z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, wysłaliśmy pisma do Kurii Warszawskiej, które są odczytywane podczas mszy w kościołach stolicy – mówi rzeczni Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek.