
Jak w każdy ostatni piątek miesiąca rowerzyści w wielu polskich miastach o godzinie 18 ruszą w zorganizowanym przejedzie nazywanym masą krytyczną. W większych ośrodkach miejskich wiąże się to z utrudnieniami dla kierowców, a do tego dochodzi jeszcze zwiększony ruch w przededniu 1 listopada. "To nie jest masa krytyczna. To ciemna masa", "ciemna masa frustratów", "cyklodebile" – oburzają się internauci.
Policja i urzędnicy miejscy nie mogą odmówić organizacji przejazdu ponieważ rowerzyści powołują się na prawo do zgromadzeń zagwarantowanych w Konstytucji RP. Funkcjonariusze zdają sobie sprawę, że termin październikowej imprezy wypada pechowo w czasie wzmożenia ruchu na drogach. – Nie mamy na to wpływu. Niemniej jednak, to dość niefortunny termin – przekonuje w Radiu Kraków Witold Norek z małopolskiej drogówki.
Robiliśmy już imprezy w sobotę i wtedy również spotykały się one z krytyką ze strony kierowców. Jedynym rozwiązaniem według części kierowców byłoby nasze całkowicie zniknięcie. Naszym zdaniem kierowcy też nie stosują się do zaleceń, że powinni jeździć z godnie z przepisami. Nigdy nie zadowoli się wszystkich
Jednak te argumenty nie przekonują zbyt wielu kierowców. Uważają oni, że cykliści są po prostu złośliwi, a masę krytyczna uważają już za bezcelową, bo ścieżki rowerowe są i tak budowane.
Jestem rowerzystą, ale takie działania uważam za kretynizm. Co oni chcą w ten sposób załatwić? Czy jeśli brakuje toalet to powinniśmy wszyscy sikać publicznie?
Trasa zawsze jest ogłaszana na stronie Masy Krytycznej. Ogólnie jest ona znacznie krótsza niż zwykle i specjalnie omija newralgiczne ulice (...) spowoduje zablokowanie ruchu na czas zbliżony do jednego cyklu świateł
Rozumiem, że rowerzystom zależy na sieci dróg rowerowych i to wcale nie bardziej niż kierowcom. Ale obserwując ten sposób protestu, po prostu "nóż się w kieszeni otwiera"! Przecież oni wbrew wszystkiemu co mówią, robią innym na złość, bo jeżeliby chcieli pokazać "swoją obecność" urzędnikom, to jeździliby wokół ratusza oraz innych tego typu instytucjach i to w godzinach przychodzenia czy wychodzenia z pracy
