
Każda rozmowa, czy raczej starcie, Joachima Brudzińskiego i Moniki Olejnik przynosi ciekawe wymiany zdań. Nie inaczej było tym razem. Od dyskusji o podatków Jacka Sasina, przez rozmowę o Stefanie Niesiołowskim, po wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego rozdającego dzieciom pluszowe kaczki.
REKLAMA
Joachim Brudziński broni Jacka Sasina, kandydata na prezydenta Warszawy, który podatki płaci w Ząbkach. Przypisuje mu część zasług za inwestycje, które rozpoczął Lech Kaczyński. – Wszystkie inwestycje, którymi chwali się Hanna Gronkiewicz-Waltz zostały zainicjowane przez Lecha Kaczyńskiego – przekonywał w "Kropce nad i" szef Komitetu Wykonawczego PiS. – Wierzę, że gdyby Jacek Sasin został prezydentem to zacząłby kolejne inwestycje, tak jak zrobił to Lech Kaczyński – mówił.
Atakował też obecną prezydent za pracę na uczelni, przekonując że nie da się połączyć tego z rządzeniem 2-milionowym miastem. Brudziński, sam znany z ostrego języka, krytykował Ewę Kopacz i Monikę Olejnik za brak reakcji na słowa Stefana Niesiołowskiego, który nazwał prawicowych dziennikarzy „PiS-owskimi śmieciami”. Od pierwszej oczekiwał usunięcia polityka z funkcji szefa Komisji obrony, od drugiej reakcji podczas programu.
Polityk PiS krytykował też nową premier, przekonując, że jej wiarygodność jest zerowa. Przekonywał, że częste powoływanie się na pochodzenie z niewielkiego Szydłowca to zagrywka kampanijna, a tak naprawdę PO nie dba i interesy mieszkańców małych miejscowości. Sporą część rozmowy, choć nieoczekiwanie poświęcono dzieciom Brudzińskiego.
Poseł parodiował Ewę Kopacz rozmawiającą z dziećmi („Grał pan w teatrzyku szkolnym?” – spytała Olejnik) co zrodziło pytania o stosunek Jarosława Kaczyńskiego do dzieci. Brudziński zadeklarował, że jego córki uwielbiają Kaczyńskiego. Ich sympatię miał zdobyć m.in. prezentując im pluszowe kaczki. Skrytykował też element czaszki w stroju Olejnik, deklarując, że jego dzieci nie wezmą udziału w Halloween.
