
Rozgrzewa organizm, pobudza zmysły. Jej smak może być bogatszy i bardziej skomplikowany niż dobrego wina. W Polsce stale rośnie popularność kawy. Małą czarną i dużą białą pijamy w domach, w kawiarniach, w pracy i w tzw. międzyczasie. A znawcy tematu mówią, że jeśli chodzi o kawę, to w Polsce dzieje się więcej ciekawych rzeczy niż w Berlinie.
REKLAMA
Sposób picia kawy stał się elementem stylu życia, dostosowanym do jego tempa. Czasem więc wybieramy kawę z kardamonem z porcelanowej filiżanki, ale będąc w biegu, na mieście wzmacniamy się aromatycznym macchiato w papierowym kubku, dostępnym bez czekania. Polacy w większości piją kawę w domu lub pracy, ale też coraz częściej odwiedzają kawiarnie czy korzystają z sieciówek i barów kawowych na stacjach benzynowych. Przy wyborze raczej nie kierujemy się modą, ale jakością kawy. "W ciągu ostatniego roku znacząco zwiększyła się liczba klientów kawiarni sieciowych, którzy deklarują, że odwiedzają tylko kawiarnie jednej sieci. Głównym kryterium wyboru kawiarni sieciowej jest smak kawy i napojów. Nadal najpopularniejszą kawą jest kawa latte." – wynika z raportu Cafe Monitor 2014 ARC Rynek i Opinia.
Napój międzynarodowy
Łyk mocnego espresso pobudzi zmysły. Włosi piją je w biegu. Wychodzą z pracy, zamawiają swoją caffe i wypijają jednym łykiem, stojąc przy barze i zamieniając kilka słów z zaprzyjaźnioną obsługą. Co nie oznacza, że nie znajdują też czasu na celebrację kawy. Nie byliby sobą, gdyby nie czas na poranne capuccino, spożywane bez pośpiechu w domu. Ale to nie Włosi ani nie Brazylijczycy wypijają najwięcej kawy na świecie, lecz Finowie. Przeciętnie spożywają ok. 10 kg kawy rocznie, co przekłada się średnio na prawie 4 filiżanki dziennie. Dla porównania w Polsce spożywa się rocznie ok. 3 kg kawy na osobę, czyli trochę więcej niż jedną filiżankę na dzień.
Łyk mocnego espresso pobudzi zmysły. Włosi piją je w biegu. Wychodzą z pracy, zamawiają swoją caffe i wypijają jednym łykiem, stojąc przy barze i zamieniając kilka słów z zaprzyjaźnioną obsługą. Co nie oznacza, że nie znajdują też czasu na celebrację kawy. Nie byliby sobą, gdyby nie czas na poranne capuccino, spożywane bez pośpiechu w domu. Ale to nie Włosi ani nie Brazylijczycy wypijają najwięcej kawy na świecie, lecz Finowie. Przeciętnie spożywają ok. 10 kg kawy rocznie, co przekłada się średnio na prawie 4 filiżanki dziennie. Dla porównania w Polsce spożywa się rocznie ok. 3 kg kawy na osobę, czyli trochę więcej niż jedną filiżankę na dzień.
Nowojorczycy z papierowym kubkiem w ręku, w biegu ze swoją "świeżo paloną" za 2 $, są stałym elementem miasta jak Statua Wolności. W NY kawa dostępna jest na każdym kroku, w dobrej cenie, dużym wyborze i nie trzeba na nią czekać. W Wielkiej Brytanii pije się mniej kawy niż w Polsce (około 2,5 kg na głowę), ale na milion mieszkańców przypada tam aż siedem razy więcej kawiarni. Tam "kawa na mieście" jest na porządku dziennym, w Polsce wiąże się jeszcze jednak z czymś odświętnym i wyjątkowym - choć i ta tendencja powoli się zmienia.
Kawowe trendy wyznaczają Skandynawowie i tradycyjnie Włosi, ale rękę na pulsie trzymają też Azjaci, głównie Chiny, które wykupują najlepsze ziarna, inwestują w palarnie kawy i szkolenia baristów.
Kawiarniane tradycje
W Europie Środkowej – w tym w zaborze austriackim – już w drugiej połowie XIX w. istniał zwyczaj delektowania się kawą w kawiarni i już wtedy wyznaczał status społeczny. Kawę w kawiarni pijali przedstawiciele burżuazji czy intelektualiści: pisarze, dziennikarze. W czasach PRL-u dobra kawa była synonimem luksusu i rodzajem waluty barterowej. Paczka kawy zawsze sprawdzała się jako prezent na imieniny, a z "koniaczkiem" stawała się poręczną łapówką. Obowiązkowo towarzyszyła w wizytach lekarskich. Gdy w klubokawiarniach kwitło życie towarzyskie, kawa mu towarzyszyła. Choć nie zawsze się zdarzało, by było to napój z ekspresu, a raczej "zalewajka" w szklance… Czysta arabica była prawdziwym rarytasem, najczęściej pijano mieszanki z gorzką robustą.
W Europie Środkowej – w tym w zaborze austriackim – już w drugiej połowie XIX w. istniał zwyczaj delektowania się kawą w kawiarni i już wtedy wyznaczał status społeczny. Kawę w kawiarni pijali przedstawiciele burżuazji czy intelektualiści: pisarze, dziennikarze. W czasach PRL-u dobra kawa była synonimem luksusu i rodzajem waluty barterowej. Paczka kawy zawsze sprawdzała się jako prezent na imieniny, a z "koniaczkiem" stawała się poręczną łapówką. Obowiązkowo towarzyszyła w wizytach lekarskich. Gdy w klubokawiarniach kwitło życie towarzyskie, kawa mu towarzyszyła. Choć nie zawsze się zdarzało, by było to napój z ekspresu, a raczej "zalewajka" w szklance… Czysta arabica była prawdziwym rarytasem, najczęściej pijano mieszanki z gorzką robustą.
Gdy po transformacji pojawiły się sieciówki kawowe, wzrosła też świadomość i poprawiła się edukacja na temat rodzajów kawy. Nie mówimy "ekspresso", za to zamawiamy na przykład café corto. W Polsce dużo dzieję się w branży "slow coffee", wraca się do do rzemieślniczych metod parzenia kawy. Najbardziej ceniona jest tradycyjnie arabica - najstarszy gatunek kawy. Rośnie dziko w Etiopii, a uprawiana jest na wyżynach w Brazylii, Kolumbii, Indiach, Afryce Równikowej, na Jawie, Sumatrze oraz Karaibach. Ziarna arabiki dają łagodny napar, aromatyczny, wyważony, niekiedy z posmakiem czekoladowym, korzennym, często owocowym.
Przerwa na kawę
Czasem po kawę sięgamy w celach towarzyski, bo to okazja do rozmowy i doskonały pretekst do przerwy w pracy. Często pijemy ją, by się pobudzić i delektować smakiem. Obecnie mamy dużo łatwiejszy dostęp do doskonałej jakościowo kawy, nawet będąc w trasie, bo dobra kawa bywa do kupienia na stacjach benzynowych. Na przykład w Wild Bean Cafe serwują 100% arabicę, a w zimowej edycji możemy wybrać specjalne smaki kawy z dodatkiem rozgrzewających przypraw (piernik z imbirem, szarlotkę z nutą cynamonu, czy amaretto o migdałowym posmaku).
Czasem po kawę sięgamy w celach towarzyski, bo to okazja do rozmowy i doskonały pretekst do przerwy w pracy. Często pijemy ją, by się pobudzić i delektować smakiem. Obecnie mamy dużo łatwiejszy dostęp do doskonałej jakościowo kawy, nawet będąc w trasie, bo dobra kawa bywa do kupienia na stacjach benzynowych. Na przykład w Wild Bean Cafe serwują 100% arabicę, a w zimowej edycji możemy wybrać specjalne smaki kawy z dodatkiem rozgrzewających przypraw (piernik z imbirem, szarlotkę z nutą cynamonu, czy amaretto o migdałowym posmaku).
Jesienno-zimowe klimaty w stylu "zimno i pada" rozwieje aromatyczna kawa. Rozgrzeje, usunie poczucie senności, doda energii. W końcu wschody słońca najlepiej oblewać filiżanką dobrej kawy - jak mówią pasjonaci energetyzującego napoju.