Bezrobotni są niezadowoleni ze zmian w urzędach pracy.
Bezrobotni są niezadowoleni ze zmian w urzędach pracy. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

Nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy weszła w życie w maju tego roku. Jedną z największych zmian było wprowadzenie, w miejsce doradcy zawodowego i pośrednika pracy, doradcy klienta. Niestety, na jedną taką osobę przypada kilkuset bezrobotnych. Zmiany były wzorowane na zachodnich rozwiązaniach, z tymże tam jeden doradca zawodowy opiekuje się raptem kilkudziesięcioma osobami.

REKLAMA
Problemem są oczywiście finanse. Urzędy pracy nie mogą pozwolić sobie na zatrudnienie wystarczającej liczby pracowników, a bezrobotnych wciąż przybywa.
Zgodnie z reformą bezrobotni zostali podzieleni na trzy grupy, tych, którzy znajdują się na granicy wykluczenia społecznego, potrzebujących przekwalifikowania zawodowego oraz takich, którzy w stosunkowo krótkim czasie powinni zostać zatrudnieni. Bezrobotni z dwóch pierwszych grup są właśnie pod skrzydłami doradcy.
Jednak niewystarczająca liczba pracowników urzędów pracy to nie jedyny problem. Poszukujący pracy są profilowani przez specjalny program, jednak narzekają, że system robi to źle.
Pracownicy urzędów uspokajają, że to unowocześnienie jest jeszcze doskonalone i nie należy się zrażać. Dodają też, że pięć miesięcy po wprowadzeniu nowelizacji, to za mało czasu, by jednoznacznie stwierdzić, że reforma się nie udała.
Zapewne osoby, które przez prawie pół roku szukają pracy, a system nie jest dla nich żadnym ułatwieniem, będą innego zdania.
Źródło: dziennik.pl