
Internauci na całym świecie okrzyknęli bohaterką młodą Kurdyjkę o pseudonimie Rehana, która miała walczyć w obronie Kobane, kurdyjskiego miasta szturmowanego przez ISIS. Dziewczyna rzekomo zabiła około 100 dżihadystów, a kilka dni temu została schwytana i ścięta. Tylko czy ta historia na pewno jest prawdziwa? Pojawiają się głosy, że widoczna na zdjęciu bojowniczka wcale nie walczyła na froncie, a w dodatku żyje i ma się dobrze.
REKLAMA
Bitwa Kurdów o oblegane przez ISIS miasto potrzebowała symbolu i taki symbol dostała – w ten sposób można streścić medialne doniesienia o "lwicy z Kobane", jak ochrzczono z Rehanę. Postać kobiety po raz pierwszy pojawiła w sierpniu, kiedy do sieci trafiło powyższe zdjęcie. W wywiadzie, którego udzieliła szwedzkiemu dziennikarzowi Carlowi Drottowi, mówiła, że studiowała prawo w Aleppo, a kiedy wybuchła wojna chwyciła za broń. Potem miała przyznać, że z karabinu snajperskiego zastrzeliła 100 dżihadystów.
Na portalach społecznościowych szybko zyskała sławę. Nazywano ją "lwicą" albo "Aniołem Kobane", wspominano o niej przy każdej relacji o kobietach walczących w kurdyjskich siłach zbrojnych. Jej zdjęcie z palcami podniesionymi w geście zwycięstwa miało umacniać morale Kurdów, choć wykonano je jeszcze przed oblężeniem Kobane, podczas uroczystości dla ochotników, którzy dołączyli do walki.
Kilka dni temu w sieci pojawiła się informacja, że Rehana nie żyje – bojownicy ISIS schwytali ją i obcięli głowę. Na jednym z portali społecznościowych dżihadyści opublikowali nawet zdjęcie ciała kobiety, potwierdzając, że to sławna Kurdyjka. Szybko nastąpiło jednak dementi. "Daily Mail" cytowało relacje znajomych kobiety, którzy utrzymywali, że Rehana żyje. To samo mówi Carl Drott.
Szwedzki dziennikarz jest jednym z niewielu, którzy próbują uświadomić internautom, że do historii młodej kurdyjskiej wojowniczki dopisano pewne "fakty", by uczynić ją bohaterką. Jak twierdzi, "Lwica z Kobane" nie mogła zabić 100 czy nawet kilkudziesięciu dżihadystów, bo nigdy nie walczyła na froncie. Dołączyła do oddziałów samoobrony, które utrzymują porządek na ulicach.
"Młoda kobieta rzeczywiście ryzykowała swoje życie w obronie Kobane. Ale afrontem wobec niej jest to, że wiele osób sądzi, iż to nie wystarczy i dorabia fantastyczne szczegóły historii" – napisał Drott.
Źródło: BBC
