Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik przekonywał, że wątpliwości opozycji dotyczące nieważnych głosów w ostatnich wyborach to "teorie spiskowe".
Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik przekonywał, że wątpliwości opozycji dotyczące nieważnych głosów w ostatnich wyborach to "teorie spiskowe". Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta

Nie będzie specjalnego nadzoru Państwowej Komisji Wyborczej nad głosowaniem w wyborach samorządowych na Mazowszu. Proponowanego przez opozycję rozwiązania ostatecznie nie poparła wystarczająca liczba radnych sejmiku. Większość z nich uznała, iż 300 tys. nieważnych głosów w ostatnich wyborach nie było zjawiskiem niepokojącym, które mogłoby się powtórzyć i wypaczyć wyniki zaplanowanych na 16 listopada wyborów.

REKLAMA
O setkach tysięcy nieważnych głosów, które znalazły się w mazowieckich urnach przed czterema laty przypominał przede wszystkim Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego przedstawiciele domagali się, by Państwowa Komisja Wyborcza w tym roku szczegółowo monitorowała przebieg wyborów na Mazowszu i liczenie głosów. Podejrzenia opozycji budził fakt, iż nieważnych głosów w ostatnich wyborach na Mazowszu było aż około 30 proc., a spora część unieważniona została ze względu na oddanie podwójnego głosu.
Podejrzliwi przypuszczali więc, iż w mazowieckich komisjach wyborczych podczas liczenia głosów członkowie komisji dostawiają dodatkowy "krzyżyk", by w ten sposób odebrać ważnie oddane głosy części kandydatów. Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik przestrzegł jednak radnych, iż głosowanie za dodatkową kontrolą komisarzy wyborczych byłoby poparciem "teorii spiskowych".
Polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego podkreślał, że stawiałoby to Mazowsze w złym świetle. Poza tym zwracał też uwagę na to, iż nieważne głosy mogą wynikać z niskiej świadomości obywatelskiej wyborców.
I skutecznie przekonał tymi argumentami mazowieckich radnych, wśród których tylko piętnastu opowiedziało się za wnioskiem SLD, pięciu wstrzymało się od głosu, a osiemnastu zagłosowało przeciw dodatkowej kontroli.
Źródło: TVN24.pl