
Brytyjski antropolog i biolog już na początku lat '90 dowiódł, że ludzki mózg nie radzi sobie z utrzymywaniem bliskich kontaktów z więcej niż 150 osobami. Dziś austriaccy badacze potwierdzają: – To samo ograniczenie dotyczy naszych wirtualnych znajomych.
REKLAMA
Wyniki badań przeprowadzonych przez austriacki zespół opublikował branżowy magazyn „Scientific Reports”. Naukowcy pod lupę wzięli ok. 400 tys. uczestników internetowej gry „Pardus”. To fabularna zabawa, w której każdy gracz zaczyna jako świeżo upieczony absolwent akademii pilotów stojący przed wyborem dalszej życiowej drogi.
– Obserwowaliśmy każdą czynność każdego użytkownika. W ten sposób zgromadziliśmy pełne dane o wprawdzie sztucznej, ale jednak społeczności ludzi – wyjaśnia jeden z autorów projektu, Stephan Thurner.
Jak zbadać przyjaźń
Analizie poddano m.in. to, kto z kim i jak często się kontaktował oraz to którzy gracze nawzajem określali się mianem przyjaciół.
Analizie poddano m.in. to, kto z kim i jak często się kontaktował oraz to którzy gracze nawzajem określali się mianem przyjaciół.
– Największy sojusz zawarty w "Pardusie" liczył 136 graczy, co potwierdziło wnioski Dunbara i nasze – uzasadnia Thurner.
Mało. Zważywszy na to, że wielu użytkowników Facebooka ma na koncie przynajmniej 400-500 tak zwanych przyjaciół. A są przecież i tacy, którzy idą w tysiące. – Problem w tym, że to wszystko nie są znajomi, z którymi utrzymuje się regularne kontakty, których pyta się o to jak im jest w życiu, jak nowa praca czy zdrowie babci – mówi Anna Kędzierska, psycholog i trenerka umiejętności psychospołecznych. – To nie są przyjaciele w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Nawet gdybyśmy tego bardzo chcieli, fizycznie nie damy rady z 400 czy nawet 150 osobami rozmawiać na tyle często, by zbudować z nimi porządną, emocjonalną więź. A o to przecież chodzi w przyjaźni.
Im nas więcej, tym weselej
– To prawda – mówi 28-letnia Kasia Pietrewicz. – Na Facebooku mam 204 znajomych a przyjaciół, takich, z którymi widuję się i rozmawiam regularnie, mogę policzyć na palcach jednej ręki.
– To prawda – mówi 28-letnia Kasia Pietrewicz. – Na Facebooku mam 204 znajomych a przyjaciół, takich, z którymi widuję się i rozmawiam regularnie, mogę policzyć na palcach jednej ręki.
Po co nam zatem setki wirtualnych znajomych? Chodzi ponoć wyłącznie o łatwość kontaktu. – Mam masę znajomych, kolegów, liczną rodzinę – przekonuje 22-letni Michał. – Nie rozmawiam z nimi często, ale jak potrzebuję mam ich pod ręką. Wystarczy kliknąć i wysłać wiadomość.
źródło: Science Mag
