Jeden z największych błędów polskich studentów. Pracodawców wcale nie obchodzi, czy udzielałeś się na studiach

Wolontariat czy praktyki studenckie nie zawsze przyciągają uwagę pracodawców, którzy przeglądają CV
Wolontariat czy praktyki studenckie nie zawsze przyciągają uwagę pracodawców, którzy przeglądają CV Fot. Shutterstock
Bądź wolontariuszem, działaj w kołach naukowych, pracuj na wakacjach, a znacznie zwiększysz swoje szanse na zatrudnienie. Takie wnioski kładzie się młodym do głów. Badania pokazują, że nie zawsze słusznie. Ledwie 3 proc. pracodawców przeglądając CV kandydatów do pracy biurowej zwraca szczególną uwagę na różne formy pozaakademickiej działalności.


Na co liczy szef
Nie ma wątpliwości, że warto udzielać się w organizacjach pozarządowych czy rozwijać zainteresowania poza kierunkiem studiów. Warto też odnotowywać to w CV. Problem jednak w tym, że często przecenia się znaczenie takich doświadczeń, a czytając poradniki kariery można odnieść wrażenie, jakby dosłownie gwarantowały pracę.


„Większość pracodawców docenia doświadczenie zdobywane w ramach wolontariatu. Nie będą ich cenić jedynie Ci pracodawcy, którym obca jest idea pomagania innym i którzy nie są w stanie myśleć w kategoriach tego, że coś dla innych ludzi możemy robić bezpłatnie. Takie myślenie nie jest obce pewnemu procentowi populacji i siłą rzeczy w grupie tej są również pracodawcy. Na szczęście nie ma ich wielu” – można np. przeczytać na popularnym blogu o rynku pracy.


Rzeczywistość nie do końca zgadza się z tym opisem. „Gazeta Wyborcza” cytowała ostatnio wyniki badania TNS Polska w ramach „Projektu: praca”, które przeprowadzono na próbie 500 przedstawicieli firm. Pracodawcom zadano pytanie, na co zwróciliby szczególną uwagę w CV kandydata do pracy biurowej. Najważniejsze okazało się wczesne doświadczenie z pracą. Wniosek jest oczywisty – na ścieżkę kariery zawodowej trzeba wejść jak najwcześniej.


Zaskoczeniem jest z kolei to, w jaki sposób pracodawcy postrzegają inną aktywność potencjalnych kandydatów. Jak się okazało, zagraniczne wyjazdy studenckie, wolontariat, prace wakacyjne czy działalność w kołach naukowych nie mają znaczenia – zebrały nie więcej niż po 3 proc. głosów. „Odbębnienie” praktyk studenckich też nie jest szczególnie doceniane – 4 proc. ankietowanych uznało je za istotny element CV.

"W CV można napisać cuda"
Jak to interpretować? – Dla mnie takie statystyki nie są zaskoczeniem. Prace biurowe, które ja sobie definiuję jako prace polegające na wykonywaniu powtarzalnych czynności, obsłudze komputera, zbieraniu i udzielaniu informacji, po prostu nie wymagają tego typu doświadczenia. Jakie znaczenie dla pracodawcy będzie miał fakt, ze ktoś był na Erasmusie czy działał jako wolontariusz? Żadne – komentuje w rozmowie z naTemat dr Kazimierz Sedlak, psycholog i szef firmy doradztwa personalnego.

Zwraca uwagę, że często podnoszony jest argument, iż wolontariat czy wyjazd za granicę pozwala kształcić tzw. miękkie kompetencje, czyli umiejętności interpersonalne. Ale jego zdaniem pracodawca, który ma przed sobą CV z zaznaczonym doświadczeniem w tych obszarach, i tak będzie chciał je sprawdzić.
dr Kazimierz Sedlak

W CV można napisać cuda. Jeśli chodzi o umiejętności społeczne, kontakt z człowiekiem, to szef podejmuje decyzję w oparciu o rozmowę z kandydatem, niezależnie od tego, co znalazło się w CV. Przecież jeśli ktoś w takim kontakcie wypada przeciętnie, nie będzie liczyły się pozaakademickie aktywności.

Praca pracy nierówna
Takie krytyczne głosy to rzadkość. Częściej można usłyszeć generalne wnioski, takie jak ten, że wolontariat czy praktyka to "furtka do kariery zawodowej". Tymczasem takie doświadczenie może, ale nie musi wzbogacić CV.

"Tak naprawdę nie do końca wiadomo, co siedzi w głowie pracodawcy, czy faktycznie chce widzieć takie wolontariaty w CV, czy niekoniecznie. Czasem jedno się mówi, a inne robi. Jednak z doświadczenia wiem, że mnóstwo ludzi, wolontariuszy WOŚP prosi nas o zaświadczenie, że udzielali się przy organizacji wielkiego finału. Natomiast nikt mi nigdy nie powiedział, że bezpośrednio dzięki wolontariatom otrzymał pracę" – mówił "Czasowi Białegostoku" Marcin Adam Wróbel, szef lokalnego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Jest wielu pracodawców takich jak np. Lech Pilecki, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu, który w wywiadzie dla tej samej gazety mówił, że kandydat z przeszłością w wolontariacie ma u niego pierwszeństwo, bo "ma nie tylko wykształcenie, ale i serce". Tyle że, co potwierdziły badania, stanowią oni mniejszość.

– Niepotrzebnie próbuje się generalizować i idealizować różne formy aktywności, kiedy każdy pracodawca ma różne potrzeby i inną specyfikę wymagań. Zawsze się patrzy na doświadczenie zawodowe i umiejętności. Wątpię, by szefowie masowo kierowali się tym, czy kandydat na pracownika udzielał się w instytucji dobroczynnej – podsumowuje dr Sedlak.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...