Zmiana fabrycznie ustawionego hasła uchroniłaby tysiące osób z całego świata przed tym, by ich domy nie mogły być obserwowane przez każdego w internecie.
Zmiana fabrycznie ustawionego hasła uchroniłaby tysiące osób z całego świata przed tym, by ich domy nie mogły być obserwowane przez każdego w internecie. Fot. Insecam.com

Często cyberprzestępcy nawet nie muszą zbyt długo ślęczeć nad kodem, by napsuć nam krwi. Nawet w cyberprzestrzeni najsłabszym ogniwem bywa bowiem człowiek. Kolejny raz przypominają nam o tym twórcy serwisu insecam.com. Miejsca, w którym można zobaczyć, co nadają kamerki z całego świata bez wiedzy ich właścicieli. Wszystko za sprawą tego, że... posiadacze kamerek zapomnieli zmienić w nich ustawienia loginy i hasła z tych domyślnie nadanych przez producentów sprzętu.

REKLAMA
Na insecam.com ciekawscy mogą pooglądać sobie program nieświadomie nadawany przez kilkadziesiąt tysięcy osób, firm i instytucji z całego świata. Najwięcej sygnałów pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie aż ponad 10 tys. kamer okazało się działać z producenckimi ustawieniami dostępu. W pierwszej dziesiątce nieroztropnych narodów są też Koreańczycy, Chińczycy, Francuzi, Meksykanie, Włosi, Holendrzy, Brytyjczycy, Kolumbijczycy i Hindusi.
Prawie tysiąc kamerek można jednak śledzić także z Polski. Bardzo wiele nadaje po prostu nudny obraz, który muszą obserwować pracownicy ochrony. Jak donosi serwis Niebezpiecznik.pl, na insecam.com nie brakuje jednak obrazów z kamer skierowanych na przykład na... dziecięce łóżka. Rodzice instalują je w takich miejscach, by lepiej zadbać o bezpieczeństwo maluchów, ale jednocześnie popełnili błąd z hasłem, który umożliwia pogwałcenie prywatności ich rodzin.