Katechetka: "kobieta bez makijażu, ubrana w worek pokutny". Na co może sobie pozwolić nauczycielka religii?
Katechetka: "kobieta bez makijażu, ubrana w worek pokutny". Na co może sobie pozwolić nauczycielka religii? Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta

Rygory moralne głoszone przez Kościół okazały się być silniejsze niż nie mniej obecne w nauczaniu miłosierdzie. Żyjąca w konkubinacie katechetka Sylwia Zawłocka, która uczyła religii przez 18 lat straciła pracę, bo zaszła w ciążę. – Katechetka nie może żyć w konkubinacie. A żyła. Straciła więc pracę z własnego wyboru i własnej winy – tłumaczy ksiądz z krakowskiej diecezji. I choć przyznaje, że decyzja była trudna, to za namową świeckich musiał zwolnić ją z pracy.

REKLAMA
Nasi Czytelnicy są zdumieni. – Bardzo się po chrześcijańsku z nią obeszli, nieprawdaż? – pisze pani Martyna. – Jak to szło? Kochaj bliźniego jak siebie samego? – pyta z kolei pani Maria, która nie rozumie dlaczego zwalnia się ciężarną. Ale o jakimkolwiek zdziwieniu nie może tu być mowy. Bo Kościół ma absolutne prawo, by wymagać od katechetów zgodności ich czynów ze słowami.
– Zasada jest prosta. Jeżeli katecheta wykłada nauczanie kościoła katolickiego i takie jest jego zadanie, jest delegowany do tej pracy przez struktury kościelne, jego życie powinno być zgodne z tym, co wykłada – mówi prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, Marcin Przeciszewski.
Filozofka Magdalena Środa uważa historię krakowskiej katechetki za dowód na to, że kościelne kryteria moralne sprowadzają się do spraw seksualnych. – Nie są istotne zalety moralne, wartość duchowa, umiejętności dydaktyczne, tylko powierzchowne standardy obyczajowe – mówi Magdalena Środa.

Zgodność też powinna być w przypadku katechetów i księży, jeśli chodzi o to czego nauczają i jak żyją. Zgodności tej nie widać praktycznie na plebaniach które są przebogate. Kościół jest radykalnym przeciwieństwem obyczajowym do nauczania Chrystusa. To przejaw fundamentalnej hipokryzji. Tu nie chodzi o obyczajowość, tylko żeby ten etat dostał jakiś ksiądz.

Katecheta musi dawać przykład
Dwie trzecie katechetów to osoby świeckie. – W zdecydowanej większości przypadków są to absolwenci teologii – mówi Przeciszewski. Jednak nawet ukończenie wyższej uczelni i skuteczne nauczanie mogą zostać przekreślone przez "prowadzenie się" wykładającego.
Marcin Przeciszewski

Jeżeli naucza się, że człowiek który żyje w związku z drugą osobą powinien mieć ślub, trzeba pokazać to również własnym przykładem.

Historyk Kościoła dr Magdalena Ogórek również przyznaje, że Kościół miał prawo do takiej decyzji. – To nie jest lekcja WF-u czy matematyki, tylko religii. Prowadzący naucza nie tylko słowem, ale także przykładem. Dlatego należy się z Kościołem zgodzić i musimy w tej kwestii odpuścić – mówi blogerka naTemat.
Zdaniem Magdaleny Ogórek, na pewno niefortunnym jest, że kobieta jest w ciąży – Z punktu widzenia życiowo - zawodowego jest to dla niej sytuacja bardzo ciężka i szczerze jej współczuję. Niemniej należało się takiej decyzji kurii spodziewać – zauważa ekspertka. –Pamiętajmy, że Kościół rządzi się własnymi prawami. Decyduje kuria i jej stanowisko trzeba uszanować – mówi Magdalena Ogórek..
Magdalena Środa zauważa z kolei, że nauczyciele podlegają obiektywnym standardom nauczania i zdolności dydaktycznych, w przeciwieństwie do katechetów. – Nie wiadomo kim oni są tak naprawdę. Ale widać to po efektach. Właściwie są nikim, ponieważ młodzi ludzie kończą szkołę i nie mają ani wiedzy na temat religii, ani lepszych postaw moralnych – uważa filozofka. Jej zdaniem, katecheci przyczyniają się do pogłębiania się ignorancji z zakresu religii i w efekcie do sekularyzacji społeczeństwa.
Pani w "worku"
Magdalena Ogórek wyjaśnia, że stereotypowe postrzeganie katechetki lub katechety jako osobę niezbyt zadbaną i skromną jest już nieaktualne i krzywdzące. – To już nie jest "pani bez makijażu". To często osoby młode, ale to nie stanowi istoty. Najważniejsze jest to, jak ta osoba żyje i jaki stanowi materiał na to, aby uczyć innych religii – mówi historyk Kościoła.
Sami katecheci potwierdzają jednak, że stereotypowe wyobrażenie przedstawicielki ich zawodu nie do końca się zdezaktualizowało. – Pamiętam moją nauczycielkę religii z liceum – mówi katechetka Iwona w tekście Jolanty Przygody. – Od lat taka sama fryzura, długie przedpotopowe spódnice, wełniane kamizelki. Modliłam się, żeby nie być taka jak ona. Czasem obserwuję koleżanki katechetki na różnych spotkaniach i jest trochę prawdy w tym stereotypie – czytamy.
Katecheci, to zdaniem Magdaleny Ogórek osoby, które wybrały drogę nauczania religii jako formę bycia bardzo blisko Boga. Czasem dziwią stereotypy. Moją córkę religii uczy bardzo młoda osoba. Jest bardzo zadbana i nie ma nic wspólnego z krzywdzącym stereotypem – mówi. I jest to osoba świecka.