
John Abarr jest wieloletnim członkiem KKK. Ten głosiciel wyższości rasy białej doszedł do wniosku, że ani kolor skóry, ani orientacja seksualna nie powinny być barierą w głoszeniu poglądów zakapturzonego bractwa. W Montanie założył nowy, bardziej liberalny oddział grupy. Jego działania potępiają zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy KKK.
REKLAMA
Rycerze z Rocky Mountain - tak nazywa się grupa założona przez Johna Abarra. Zakapturzeni bracia mają głosić pokój zamiast nienawiści i przyjmować w swoje szeregi każdego, kto uznaje wyższość białej rasy, nawet jeśli sam jest innego koloru skóry.
Nowe, liberalne skrzydło KKK miałoby zrezygnować z publicznych linczów, palenia krzyży oraz głębokiego rasizmu. W wywiadzie dla "The Great Falls Tribune" Abarr powiedział, że KKK powinien działać na rzecz silnej Ameryki.
Skąd u wieloletniego członka rasistowskiej organizacji taki liberalny zwrot? Jak mówi Abarr, jego ewolucja zaczęła się po spotkaniu członków Krajowego Stowarzyszenia Postępu Ludzi Kolorowych, organizacji, która od lat walczy z segregacją rasową w USA. Abarr był zaskoczony tym, jak sprawnie działa ta grupa, zamierza nawet zorganizować razem nimi pokojowy szczyt w 2015 roku.
Abarr dodał, że zamiast nękać inne rasy, należy przeciwstawić się nowemu porządkowi świata, jaki forsuje rząd USA. O jaki konkretnie porządek chodzi - nie sprecyzował. Działacz nie zamierza zmienić charakterystycznego ubioru członków KKK. Białe kaptury i sekretne rytuały wciąż będą obowiązywały Rycerzy z Rocky Mountain.
Działalność Abarra jest krytykowana zarówno przez przeciwników Ku Klux Klanu, jak i przez jego członków. Wielki Mistrz Zjednoczenia Klanów Ameryki Bradley Jenkins uważa, że Abarr neguje swoim zachowaniem wszelkie założenia organizacji. Sugeruje też, że działacz z Montany chce wykorzystać KKK, jako trampolinę polityczną.
Źródło: independent.co.uk
