Dzień Niepodległości świętują też Polacy na Wyspach Brytyjskich. Niekoniecznie w godny sposób
Dzień Niepodległości świętują też Polacy na Wyspach Brytyjskich. Niekoniecznie w godny sposób Fot. radiostar.net

„Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”. Tak Polacy na Wyspach świętują Dzień Niepodległości. Tak świętowali Ci, którzy uczestniczyli w tegorocznym Marszu Niepodległości w Peterborough. I choć grupa nie była liczna, wystarczyło by inne narodowości wyrobiły sobie o nas – Polakach, zdanie.

REKLAMA
W artykule opublikowanym przez lokalny oddział „The Telegraph” czytamy:- Mieszkańcy byli przestraszeni widząc tłum maszerujący przez miasto z odpalonymi racami. Protestujemy gdy za granicą stawia się nas w złym świetle, czego jednak oczekiwać, gdy sami nie potrafimy uczcić naszego narodowego święta i naszej tradycji? Przez takie inicjatywy, nawet gdy od nich stronimy, nawet gdy nie bierzemy w nich udziału, jako Naród na wizerunku tracimy niestety wszyscy.
Czy Marsze, organizowane z okazji 11 listopada to cześć złożona tym, którzy walczyli o Niepodległość? Czy profanacja symboli narodowych i podstawowych wartości? Jak powinniśmy godnie obchodzić ten dzień? Marszami nienawiści, wulgarnych haseł i odpalonych rac? Czy z szacunkiem dla symboli narodowych i tych którzy walczyli o wolność Ojczyzny? Odpowiedź wydaje się być prosta, a pytanie retoryczne. Jednak patrząc na to co dzieję się w najbliższym otoczeniu, można odnieść wrażenie, że sami swoją polskość mieszamy z błotem.
Z czego wynika taki stan rzeczy? Czy zatraciliśmy się w codziennych obowiązkach? Czy może nie wpaja się w nas narodowej tradycji od lat najmłodszych? Nie pamięta się o tym, że Polacy mimo prób zniszczenia przez zaborców ich świadomości narodowej, pozostawali wierni swym niepodległościowym dążeniom. I po 123 latach niewoli udało nam się tę niepodległość odzyskać.
A gdy przychodzi nam połączyć się we wspólnym świętowaniu tak ważnego dnia, nie potrafimy jako naród zjednoczyć się w uczczeniu tego święta jak przystało. Organizując Marsz za dnia, bez rac i okrzyków nienawiści. Marsz, w którym mogły by uczestniczyć dzieci – tak by rodzice nie musieliby obawiać się, że ktoś idący ramię w ramię z ich synem, czy córką, zainicjuje bójkę i rozpoczną się zamieszki.
Źle dzieje się dziś – 11 listopada, kiedy zamiast myśleć nad tym jak uczcić ten dzień, zastanawiamy się jak zapewnić ochronę w czasie Marszu, ilu wysłać policjantów by obeszło się bez ofiar. Nie za to ofiary ponosili przecież Ci, którzy walczyli o niepodległość naszego kraju.