
Hucznie zapowiadany występ Donalda Tuska w Kabaretowej Nocy Listopadowej rozczarował. Bo spodziewano się, że były premier wystąpi w programie na żywo, wcieli się może w jakąś rolę i będzie ważna postacią skeczu Roberta Górskiego i spółki. Tymczasem z taśmy odtworzono krótkie pożegnanie premiera z kabareciarzem.
REKLAMA
Mniej niż minutę trwała przygoda Donalda Tuska z kabaretem. Co prawda, tak jak zapowiadano, były premier pojawił się w Kabaretowej Nocy Listopadowej, ale chyba oczekiwania były większe. Bo były lider PO nie pojawił się na scenie, na której odegrano kolejny skecz z cyklu „Posiedzenie rządu”.
A na scenie żartowano z Tuska, jego problemów z angielskim i ostro recenzowano rządy PO-PSL. Niestety Tusk nie brał udziału w tej części. Pojawił się na ekranie dopiero po skończeniu skeczu. Na nagranym wcześniej filmiku Robert Górski podziękował premierowi za to, że mógł się z niego śmiać.
– Bardzo smutno, że pan wyjeżdża, bo ludzie nie będą się tak śmiali – mówił Tusk, nawiązując do skeczu, w którym Górski także udawał się w podróż. Ja wyjeżdżam, w związku z tym też się będą mniej śmiali. Ze mnie się śmiali podwójnie, bo jak się z pana śmiali, to tak naprawdę się ze mnie śmiali – dodał. – Ktoś z nas dwóch zrobił dzięki temu drugiemu karierę – odparł Górski. – Ja się czuję całkiem wygranym, więc pewnie będę pana dłużnikiem – stwierdził przyszły przewodniczący Rady Europejskiej.
Ale żart nie został pociągnięty. Wydaje się, że oczekiwania były większe.
