Jeśli misja Rosetty się powiedzie, będzie to dla ludzkości tak samo ważne jak lądowanie człowieka na księżycu - przekonują naukowcy.
Jeśli misja Rosetty się powiedzie, będzie to dla ludzkości tak samo ważne jak lądowanie człowieka na księżycu - przekonują naukowcy. Fot. Mieczyslaw Michalak / Agencja Gazeta

Sonda Rosetta wypuściła dziś 100-kilogramowy lądownik w kierunku komety 67P/Churyumov-Gerasimenko. To pierwsza w historii próba osadzenia urządzenia badawczego na powierzchni tej komety.

REKLAMA
Cała operacja zaczęła się o godz. 10.00. Od momentu odczepienia się lądownika od sondy naukowcy nie mają już wpływu na tor jego lotu, bo odległość dzieląca pokrytą lodem kometę i Ziemię - 500 mln kilometrów - wyklucza sterowanie urządzeniem.
Podróż lądownika Philae ma się zakończyć ok. godz. 16.30 czasu polskiego. Mniej więcej pół godziny później na Ziemię powinno dotrzeć potwierdzenie lądowania. – To tak samo ważne dla nauki jak lądowanie człowieka na Księżycu w 1969 roku – przekonują naukowcy. – Mamy nadzieję, że dzięki danym, jakie dostarczy nam Philae, będziemy wiedzieć więcej o tym jak formowała się Ziemia i inne planety Układu Słonecznego.
Philae po udanym lądowaniu będzie działał tak długo, aż wyczerpie się energia elektryczna z baterii słonecznych.
Misję Rosetta od 2004 roku prowadzi Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Dzisiejsze wydarzenie to finalny etap 10-letniej podróży sondy.
Swój udział w misji mają również Polacy. Wraz z lądownikiem na powierzchni komety znalazł się przyrząd Mupus skonstruowany przez naukowców z Centrum Badań Kosmicznych PAN.
źródło: bbc.com.uk