Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas konferencji prasowej na temat rozbudowy II linii metra.
Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas konferencji prasowej na temat rozbudowy II linii metra. Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Prezydent Warszawy jest wściekła po artykule o zreprywatyzowanej kamienicy, którą w spadku odziedziczył m.in... jej mąż. Pozywa "W Sieci" o naruszenie dóbr osobistych.

REKLAMA
Tekst, który tak zdenerwował Gronkiewicz-Waltz, opublikowano w ostatnim wydaniu tygodnika braci Karnowskich. Promowała go okładka, na której widniało hasło „ukradziona kamienica”.
O sprawie pisała także „Gazeta Wyborcza”.
– Decyzja o zwrocie kamienicy przy ul. Noakowskiego nie została wydana przeze mnie, co sugerowano. Została ona wydana przez urząd miasta stołecznego Warszawy w 2003 roku. Wtedy, gdy prezydentem stolicy był Lech Kaczyński – tłumaczyła prezydent.
Dodała, że jej mąż nie był bezpośrednim spadkobiercą a jedynie dziedziczył po osobie będącej spadkobiercą kogoś, kto wystąpił z wnioskiem o zwrot.
– Mój mąż dostał w spadku tylko 6,8 proc. kamienicy, a ja mam przez to problem przed każdą kampanią – dodała Gronkiewicz-Waltz.
Prezydent Warszawy poinformowała też, że do czasu wydania przez sąd wyroku, nie będzie już wypowiadać się w tej sprawie.
źródło: Gazeta.pl