
Nasz serwis dla rodziców Mamadu.pl dotąd nie zwracał większej uwagi braci Karnowskich, środowiska Frondy, ani posłów PiS. Dotąd, bo ostatni wpis Anny Muchy rozgrzał te środowiska do czerwoności. Ręce nam opadły, gdy poseł PiS Joachim Brudziński porównał Annę Muchę do Jerzego Urbana. A wydawałoby się, że ojciec dwóch córek powinien zrozumieć troskę o dzieci właśnie.
Anna Mucha w Mamadu
Kiedyś wydawało mi się, że gdyby wybuchła wojna to moim obowiązkiem jest walka z wrogiem. I pewnie zginęłabym od pierwszego strzału... Dziś mam w głębokim poważaniu kamienice i ulice... (brzydkie zresztą). Mam w głębokim poważaniu, co stanie się z moim majątkiem (w kredycie, zresztą), jeśli wejdą... * tu wpisz dowolnego wroga. Nie będę walczyć, o „bliźnich” z ONRu, hejterów, zawistników, ksenofobów, homofobów, czy innych plugawych, małych ludzi... Moim naczelnym obowiązkiem jest ochronienie moich dzieci, mojej rodziny, moich bliskich. Za wszelką cenę. I w nosie mam „boga, honor i ojczyznę!”. Ważniejsze jest to, żeby przeżyli ci, których kocham.
Jako pierwsze na felieton Anny Muchy zareagowały Fronda i wPolityce, zarzucając aktorce brak patriotyzmu, "brak refleksji wobec tych którzy zginęli", oraz "atak na Polaków".
Dziś skala tego "ataku na Polaków" tak przeraziła posła Prawa i Sprawiedliwości Joachima Brudzińskiego, że zareagował na Twitterze porównując Annę Muchę do rzecznika stanu wojennego Jerzego Urbana, nazywając ją "badziewiem".
Anna Mucha z pewnością reprezentuje inny patriotyzm niż ten Joachima Brudzińskiego. Prawica uważa najwyraźniej, że jedynym modelem umiłowania ojczyzny jest gotowość do umierania za nią. Nam się wydaje, że w 40 milionowym kraju dopuszczalne są także inne postawy, a pomiędzy Joachimem Brudzińskim a Marią Peszek jest całkiem sporo miejsca na mądrą dyskusję. I dobrze byłoby ją prowadzić, gdyby prawica zamiast krzyczeć i obrażać, zaczęła mówić.
