Dzieciątka idą na rzeź. Takich baśni Grimmów nie znacie.... Profesor opublikował nieocenzurowane oryginały

Ukazało się najbardziej brutalne wydanie baśni braci Grimm
Ukazało się najbardziej brutalne wydanie baśni braci Grimm Fot.Domena Publiczna
W tej opowieści na dobranoc bracia bawią się w rzeźnika. Jeden podrzyna drugiemu gardło. Matka przybiega i wbija małemu mordercy sztylet w serce. W tym czasie topi się trzecie dziecko, które zostawiła w kąpieli. Przyjaciele nie są w stanie jej pocieszyć, wiesza się. A mąż i ojciec, który niedługo potem wraca do domu, umiera z rozpaczy.


"Jak dzieci bawiły się w rzeź" – to baśń braci Grimm. Bardzo stara i mało znana. Właśnie ukazało się wydanie pierwszych, najbardziej brutalnych wersji 156 ludowych opowieści sprzed 200 lat.

Przetłumaczył i opracował je w książce "The Original Folk and Fairy Tales of the Brothers Grimm: The Complete First Edition" germanista, profesor Jack Zipes. Od dawna wiadomo było, że baśnie Grimmów były bardziej brutalne, niż to, do czego przyzwyczaiły nas animacje Disneya. Ale prawie nikt nie wiedział, że w pierwotnych wersjach łamały nawet dzisiejsze tabu i miały w sobie elementy czystej grozy.
Purytański cenzor pastwi się nad Śnieżką
Pierwsza edycja baśni ukazała się w 1812 roku, potem przez 50 lat każde nowe wydanie było przez Grimmów cenzurowane. Pojawiało się coraz więcej elementów odpowiednich dla dzieci, coraz więcej próśb kierowanych do Boga o ratunek.


Wilhelm Grimm usunął wszystkie baśnie, które mogły urazić niemieckich mieszczan (ze zbioru zniknęło wtedy "Jak dzieci bawiły się w rzeź"). Ponieważ Grimmowie żyli w czasie wojen niemiecko-francuskich, cenzura polityczna była bardzo silna. Matce Śpiącej Królewny informację o wyczekiwanej ciąży przekazywał krab, a nie żaba, jak w oryginalnej wersji. Autor upatruje się tutaj nawiązań do określenia "żabojady".


W imię purytanizmu i sentymentalnych zakończeń z baśni zniknęły związane z horrorem elementy ludowe – te, które zbierali Grimmowie spisując opowieści. Oryginalne baśnie, które wydał Zipes, nie są ich pozbawione. Są dosłowne i przerażające.

Złe macochy w "Śnieżce" i w "Jasiu i Małgosi" były w oryginalnych wersjach biologicznymi matkami głównych bohaterów. Zmiana nastąpiła, bo zdaniem Zipesa macierzyństwo było dla Grimmów bardzo ważne. A w ludowych opowieściach matki łamały wszelkie tabu.


Jedna porzuciła swoje dzieci w lesie. Druga zleciła dzieciobójstwo i prosiła myśliwego, by przyniósł jej serce i płuca córki, jako dowód zbrodni. Chciała je zjeść. Za karę musiała tańczyć na rozżarzonych węglach, aż nie wyzionęła ducha.

W innej z odkurzonych przez Zipesa baśni "Dzieci czasu głodu", matka jest chora psychicznie i bardzo osłabiona. Mówi córkom, że musi je zabić i zjeść, by przeżyć.

W baśniach są prawdziwe dziewczyny
Konflikty między matkami, macochami a córkami były na porządku dziennym za czasów braci Grimm. Dużo kobiet umierało w trakcie porodu. Niemieccy wdowcy często brali sobie drugie żony, które mogły być w wieku ich dorastających córek. Księżniczki z oryginalnych bajek miały problemy młodych, nieuświadomionych dziewczyn. Uwięziona w wieży Roszponka oddaje się księciu i potem przerażona pyta opiekunkę, dlaczego jej ubrania robią się coraz bardziej ciasne.

Część bohaterek mogła mieć nawet swoje pierwowzory w rzeczywistości. Etnologowie wskazują, że opowieści ludowe są powiązane z prawdziwymi historiami. Po 200 latach jednak trudno udowodnić taki bezpośredni związek.

Naukowcy z Lohr w Bawarii widzą podobieństwa między historią Śnieżki a Marii Sophii Margarethy Cathariny Freifräulein Von Erthal, córki XVIII-wiecznego księcia. Jej macocha Claudia Elisabeth Maria von Venningen, księżna Reichenstein traktowała ją podle, choć poddani dziewczynę wielbili.

Na zamku, w którym Maria Sophia się urodziła, znajdowało się "magiczne lustro". W Lohr produkowane były wtedy proste, mówiące zabawki. Co więcej, jest to teren górniczy. Być może pierwowzorem krasnoludków były pracujące wtedy w kopalniach dzieci. Historia zatrutego jabłka też podobno łączy się z historią kryminalną sprzedawcy-mordercy.

Zakrwawiony pantofelek
"Kopciuszek" też jest historią mającą związki z rzeczywistością, lecz bardzo dawną. O Rhodopis, niewolnicy ze starożytnej Grecji wspominał Herodot. Ptak miał ukraść jej but i zanieść do bogatego kupca. Ten odnajduje Rhodopis, zakochuje się i wykupuje jej wolność. Jednak w antycznej wersji losów Kopciuszka nie pojawiały się jej siostry przyrodnie. Zipes przywraca baśni jej formę z pierwszego wydania baśni Grimmów. Siostry namawiane przez matkę ucinają sobie nożem pięty i palce u stóp, by zmieścić je do pantofelka. Książę nie daje się jednak nabrać.

Profesor Zipes apeluje w "The Guardian" o powrót do czytania tych najstarszych (najprawdziwszych?) wersji baśni. Zakłada, że każdy może sam ocenić, co chce dziecku przed snem przeczytać. Purytańskie zabiegi Grimmów uważa za zbędne.