Jurek Owsiak oceniał w TVN24 wydarzenia, do których doszło podczas "Marszu Niepodległości".
Jurek Owsiak oceniał w TVN24 wydarzenia, do których doszło podczas "Marszu Niepodległości". Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

- To był dobrze zorganizowany marsz - taką recenzję wystawił Jurek Owsiak ostatniemu "Marszowi Niepodległości". W ocenie szefa WOŚP i organizatora Przystanku Woodstock, impreza środowisk narodowych być może mogłaby zakończyć się bez "tradycyjnych" burd, gdyby... zabrakło tam policji.

REKLAMA
- Dla mnie, policji tam w ogóle nie powinno być - stwierdził Jurek Owsiak w "Faktach po faktach" na antenie TVN24. - W tym roku organizatorzy spokojnie daliby sobie radę - dodał. Organizator wielotysięcznego Przystanku Woodstock jest zdania, iż straż marszu całkiem dobrze radziła sobie z zabezpieczeniem wydarzenia z 11 listopada, a za przemoc odpowiada jedynie "niewielka grupka łobuzów".
W rozmowie z Grzegorzem Kajdanowiczem szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy podkreślał, iż narodowcy mają pełne prawo do manifestowania swoich poglądów. Jednocześnie zasugerował jednak przeprowadzenie wśród mieszkańców Warszawy debaty na temat ewentualnego zakazu demonstrowania na ulicach stolicy w dni takie, jak Narodowe Święto Niepodległości.
Jurek Owsiak uspokajał też wzburzonych tym, iż uczestnicy brutalnych zajść towarzyszących "Marszowi Niepodległości" usłyszeli jedynie wyroki w zawieszeniu. W jego ocenie, taki wymiar kary jest dla młodych ludzi właściwy i bardzo bolesny. Owsiak przypominał, że dla ukaranej młodzieży wyrok w zawieszaniu oznacza kłopoty w szkole, pracy i na lata trudności na przykład przy staraniu się o kredyt. - Najważniejsze jest nieuchronność tego wyroku.