"Newsweek" zdradza kulisy manipulacji widzami w programach takich, jak "Taniec z gwiazdami", "Mam talent" i innych.
"Newsweek" zdradza kulisy manipulacji widzami w programach takich, jak "Taniec z gwiazdami", "Mam talent" i innych. Fot. "Newsweek" 47/2014

Ledwo opadły emocje po finale ostatniego "Tańca z gwiazdami", a już zbliża się kolejne pasjonujące rozstrzygnięcie w "Mam talent", "The Voice of Poland" czy "Must be the music". Jak ujawnia najnowszy "Newsweek", wszystkie te emocje to jednak dokładnie realizowany biznesplan. W którym żadnego znaczenia nie ma talent uczestników. Liczy się tylko, by wygrał ten, na kim producent i sponsorzy mogą zarobić najwięcej.

REKLAMA
– Reżyser „Mam talent” bardzo chciał, by wygrał akordeonista Marcin Wyrostek. W przeddzień finału grał na próbie tę słynną piosenkę Grace Jones „Strange”. Wypadł tak fatalnie, że w nocy pospiesznie zmieniono mu aranżację, żeby to zabrzmiało lepiej. I żeby wygrał. Potraktowano go inaczej niż wszystkich – mówi "Newsweekowi" producentka pracująca wówczas przy tym programie.
A to zaledwie jedna z przedstawianych przez tygodnik historii wprost z zaplecza najpopularniejszych tzw. talent show. Co nie oznacza, że łatwo było je zebrać. W środowisku zajmującym się produkcją programów takich, jak "Taniec z gwiazdami", "X factor" czy "Mam talent" panuje zmowa milczenia na temat tego, jak manipuluje się emocjami widzów.
Pod nazwiskiem z "Newsweekiem" odważył rozmawiać się tylko Robert Leszczyński, który przez lata był w jury programu "Idol". – Chcieli od nas podobnej brutalności. Chcieli krwi, potu i łez. Nie zależało im na dobrej muzyce czy wyszukiwaniu zdolnych wokalistów, tylko na tym, żeby ktoś się na scenie rozbeczał – wspomina wytyczne swoich ówczesnych prawodawców.
– Świetnie manipuluje się widzami za pomocą nagłych życiowych dramatów, śmiertelnych chorób i piosenek dedykowanych zmarłej mamie. Kiedyś reżyser miał nawet pomysł, by zrobić filmik, jak jeden z uczestników, młody chłopak, idzie na grób matki. Odmówiłam, bo jest granica, której się nie przekracza – dodaje tymczasem doświadczona producentka.
"Newsweek" przekonuje jednak, że dziś widzem manipuluje się także w "techniczny" sposób. Każdy odcinek tego typu programów zawiera nieodłączne filmiki dokumentujące przygotowania do występu, czy pomagające w lepszym poznaniu uczestnika. I to od ich montażu i reżyserii zwykle ostateczny wynik w SMS-owym głosowaniu. Wstęp nie powinien mieć wielkiego znaczenia.
Tygodnik przypomina szczególnie walkę o zwycięstwo w "Mam talent", którą stoczyli Magda Welc i Kamil Bednarek. Jedenastoletnia wokalistka otwarcie mówiła, że w programie jest głównie po to, by zdobytą nagrodę przeznaczyć na budowę nowego domu, bo mieszka w kiepskich warunkach. Przez producentów była dodatkowo zachęcana do śpiewania łzawych piosenek, co tylko podkreślało jej dramatyczne położenie. Widzowie masowo rzucili się więc do głosowania na nią, by zmienić ten smutny los.
– Rewelacyjny Kamil Bednarek, który dziś robi prawdziwą karierę, w starciu z taką łzawą historią nie miał szans. Przegrał. Bo w takich programach nie chodzi o to, by kogoś wylansować, tylko o to, by wzbudzić u widzów jak największe emocje. A co za tym idzie, zwiększyć oglądalność programu i sprzedać jak najwięcej reklam. Dochód z SMS-ów też jest nie do pogardzenia – mówią informatorzy "Newsweeka".