
Prasa biznesowa posiłkując się danymi z NBP właśnie ogłosiła, że firmy mają najlepsze od lat warunki, by podwyższyć płace. Ale tego nie robią, bo nic ich do tego w polskiej gospodarce nie zmusza. Czy nadszedł czas, żeby pracownicy się zbuntowali?
Niechęć firm do podwyżek nie wynika z ich trudnej sytuacji finansowej. To wysoki poziom bezrobocia nie zmusza ich do dbania o pracownika. – Są protesty przeciwko pracodawcom, tylko dzieją się najczęściej lokalnie. Na przykład taka sprawa: jeden człowiek został zwolniony w dużym koreańskim koncernie. 15 osób zaprotestowało i zostało szybko zastąpionych ludźmi z Agencji Pracy Tymczasowej – opowiada Rafał Woś, dziennikarz ekonomiczny "Dziennika Gazety Prawnej" i autor wydanej niedawno "Dziecięcej choroby liberalizmu". Ekonomiści już od kilku lat mówią jednak, że bez podwyżek płac nie będzie szybkiego wzrostu w polskiej gospodarce.
Badania Narodowego Banku Polskiego mówią, że koszty pracy w Polsce są obecnie najniższe od 1989 roku. – Jeszcze w 2001 r. stanowiły około 65 procent wszystkich kosztów ponoszonych przez firmy. Od tego czasu odsetek ten niemal cały czas spada. Obecnie pensje pracowników stanowią już mniej niż 54 procent wszystkich kosztów firm – pisze Jacek Kowalczyk w tekście w "Pulsie Biznesu". Co na to biznes?
"Puls Biznesu" wylicza, że od 2000 roku wydajność pracowników wzrosła o 108 proc., a pensje netto o 80 proc. (realnie o 40 proc.). Teza jest jednoznaczna: tracą pracownicy, a firmy się tuczą.
Nie można mówić, że chcielibyśmy zarabiać tyle, co Niemcy. Oni mają za sobą lata pracy. Mają zupełnie inne technologie, więc zupełnie inne płace. Tu jest gorzej, bo żyjemy w kraju, w którym nie stawia się na innowacyjność. Ja nie podchodzę do podwyżek automatycznie. W mojej firmie bardzo promowane są osoby z dużą wiedzą i nie działające na rozkaz. Pracownikom o niższych kwalifikacjach, takim którym się po prostu nie chce, nie będę proponował większych pieniędzy.
Jak wynika z badań TNS Polska, ponad połowa Polaków nigdy nie rozmawiała o podwyżce. – Jeżeli zyski nie trafiają do pracownika to trafiają do pracodawcy. Musi powstać mechanizm naciskania na wzrost płac. Nie odkrywamy Ameryki, muszą powstawać związki zawodowe – mówi Woś.