Angela Merkel powiedziała wprost: - Rosja łamie prawo międzynarodowe.
Angela Merkel powiedziała wprost: - Rosja łamie prawo międzynarodowe. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ostre słowa na temat rosyjskiej polityki, jakie wypowiedziała w wygłoszonym w poniedziałek w Sydney przemówieniu Angela Merkel jednych ucieszyły, drugich zaniepokoiły. Wszystkich natomiast zdziwiły.

REKLAMA
Tym bardziej, że jeszcze w sobotę niemiecka kanclerz przekonywała, że w sprawie Rosji „ważne jest to, aby uchwycić i wykorzystać każdą nadarzającą się sposobność do rozmowy”.
Merkel rozmawiała z Putinem podczas szczytu G20 w australijskim Brisbane. Kanclerz odmówiła co prawda podania szczegółów swego sobotniego spotkania z prezydentem Rosji, zaznaczyła jednak, że omawiane były ogólne i zasadnicze aspekty całego ukraińskiego konfliktu.
Nagła zmiana
Tymczasem już w poniedziałek Merkel diametralnie zmieniła front i ostro skrytykowała tak zachowanie samego Putina, jak i jego ukraińską politykę. Stwierdziła wprost, że Rosja łamie prawo międzynarodowe oraz kwestionuje cały powojenny porządek pokojowy w Europie. Dodała, że ani Niemcy, ani Unia Europejska nie będą potulne wobec Kremla, bo widzą że jego działania zagrażają także Mołdawii, Gruzji czy krajom bałkańskim.
Skąd u Merkel taka zmiana? – Słowa wypowiedziane przez kanclerz podczas wystąpienia kończącego jej pobyt w Australii są po prostu dowodem na to, że straciła już wiarę w szybkie porozumienie z Putinem i jego wycofanie się z terytoriów Ukrainy – mówi dr Sebastian Płóciennik z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Od czasu zawarcia porozumienia mińskiego na Ukrainie nadal prowadzone są działania wojenne i nie widać w zachowaniu Putina żadnej zmiany.

Memorandum podpisane w nocy z 19 na 20 września 2014 r. w Mińsku. Jego stronami byli uczestnicy grupy kontaktowej Ukraina-Rosja-OBWE. Dokument składa się z ośmiu punktów i przewiduje m.in. zawieszenie broni oraz utworzenie zdemilitaryzowanej strefy buforowej na wschodzie Ukrainy.

A niemiecki dziennik "Kieler Nachrichten" pisze wprost: - Zachowanie prezydenta Rosji nie ma precedensu, jego taktyka i cele są mgliste. Merkel ma go już po prostu po dziurki w nosie.
Co na to Putin?
Nic dziwnego. Od początku konfliktu na Ukrainie w lutym tego roku, kanclerz Niemiec kilkakrotnie spotykała się z rosyjskim prezydentem. Przeprowadziła też z nim ponoć blisko 40 rozmów telefonicznych. Niewiele jednak osiągnęła. Putin robił co chciał. Jaka więc jest szansa na to, że teraz weźmie sobie do serca jawne groźby Berlina?
Dr Sebastian Płóciennik, PISM

Putin zostawia sobie kilka otwartych opcji, m.in. po to, by utrudnić działanie swoim oponentom. Jego problemem są niewątpliwie poważne kłopoty gospodarcze, ale z Ukrainy nie może się już wycofać, bo straci wiarygodność wśród Rosjan.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że ostre przemówienie Merkel to dowód na to, że nie działa na nią putinowska propaganda. "Nordwest-Zeitung" uznaje jej słowa za „politycznie niemądre", a "Nuernberger Nachrichten" stwierdza, że Merkel w ten sposób sprowokuje Putina do kolejnych naruszeń reguł.
Ekspert PISM jest jednak spokojny. – Najbardziej prawdopodobny scenariusz to zamrażanie konfliktu – przekonuje dr Płóciennik. – Ukraina zaś coraz bardziej będzie wymagała pomocy finansowej z zewnątrz. Unia Europejska zaoferuje jej wymierną pomoc pod warunkiem przeprowadzenia serii konkretnych reform gospodarczych.