
„Myślę, że to jest lepszy wynik niż ten, o którym mówiły sondaże kilka miesięcy temu. Był moment, że PiS był o dziesięć punktów procentowych przed nami” - mówiła na antenie TVP Info prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
REKLAMA
Gronkiewicz-Waltz, która w drugiej turze wyborów prezydenta stolicy zmierzy się z kandydatem PiS Jackiem Sasinem, jest zdania, że 27,3 proc. głosów, jakie notuje PO w pierwszych sondażowych wynikach, to sukces. Jak twierdzi, z Donaldem Tuskiem w roli lidera mogłoby być gorzej, a przed wyborami sondaże były dla Platformy korzystniejsze ze względu na zmianę przywództwa. "Były nieco inne ze względu na aktywną panią premier, która jeździła po całej Polsce" – powiedziała o Ewie Kopacz.
Sondaże pokazywały, że przewaga PiS utrzymuje od kilku miesięcy. Lepsze wyniki były ze względu na zmianę lidera i na dosyć dużą aktywność pani premier. Nie można powiedzieć, że z Tuskiem się wygrywało, w 2005 roku z Tuskiem się wybory przegrało .
Według prezydent Warszawy zrozumiałe jest to, że po ośmiu latach rządów mogło nastąpić rozczarowanie wyborców. "Ogromną rolę odegrała, choć była konieczna, reforma emerytalne. Sądzę, że elektorat kobiecy nie był zadowolony. To była konieczność i za takie rzeczy się płaci" – podkreśliła Gronkiewicz-Waltz.
Pytana, czy ze względu na wyborczą porażkę z PiS Kopacz może czuć się zagrożona, stwierdziła, że nowej premier nie można obarczać odpowiedzialnością. "Ci, którzy mają najsłabszy wynik w regionach powinni się wstydzić, bo coś nawaliło w regionach. Chociażby górny Śląsk, tam najbardziej straciliśmy. Myślę, że to odpowiedzialność tych, którzy są w regionach, bo są najbliżej ludzi, tam ludzie widzą co się dzieje w sejmiku, w danej radzie gminy" – przekonywała.
Źródło: TVP Info
