
Taką informację podał dziś włoski dziennik „Corriere della Serra”. Ochrona Franciszka ponoć już została wzmocniona. Problem tylko w tym, że papież nie chce stosować się do zasad bezpieczeństwa.
REKLAMA
"Samotne wilki” to działający w pojedynkę terroryści, którzy inspirują się m.in. aktywnością bojowników Państwa Islamskiego. Zagrożenie, w jakim znajduje się papież, maja potwierdzać dokumenty analizowane w ośrodkach ds. walki z terroryzmem w Waszyngtonie czy Londynie.
Informacja o grożącym Franciszkowi niebezpieczeństwie pojawiła się tydzień przed jego planowaną podróżą do Turcji. Watykan w odpowiedzi na tekst wydał komunikat, w którym zapewnia o tym, że nie ma żadnych konkretnych powodów do tego, by bać się o bezpieczeństwo Franciszka. – Wszystko jest tak, jak było do tej pory – zapewnił rzecznik Watykanu, ksiądz Federico Lombardi. Nie zaprzeczył jednak, że trudno przekonać głowę Kościoła katolickiego do tego, by zachowywał minimum ostrożności.
Franciszek narzuca model religijności znoszący bariery między papieżem-królem a jego poddanymi. Ten styl życia czyni z niego niestety także potencjalnie łatwy cel dla terrorystów.
Wiadomo jednak, że – właśnie ze względów bezpieczeństwa – już jakiś czas temu skrócono czas, w jakim papież w papamobile objeżdża plac. św. Piotra przed audiencją. Dziś robi to w niespełna kwadrans, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu przeznaczał na to często nawet godzinę. Większy jest też kordon bezpieczeństwa jadący wokół papieskiego pojazdu.
A to właśnie audiencja – pisze włoski dziennik – jest najbardziej prawdopodobną okolicznością ataku. Zdaniem „Corriere della Serra” terroryści mogą wykorzystać do tego np. drony. Sprawy nie ułatwia ryzykowny zwyczaj papieża, z którego nie chce zrezygnować – Franciszek pija napar yerba mate z kubeczków podawanych mu przez wiernych.
Źródło: corriere.it
