Papież Franciszek słynie z tego, że lubi bezpośredni kontakt z wiernymi.
Papież Franciszek słynie z tego, że lubi bezpośredni kontakt z wiernymi. Fot. giulio napolitano / www.shutterstock.com

Taką informację podał dziś włoski dziennik „Corriere della Serra”. Ochrona Franciszka ponoć już została wzmocniona. Problem tylko w tym, że papież nie chce stosować się do zasad bezpieczeństwa.

REKLAMA
"Samotne wilki” to działający w pojedynkę terroryści, którzy inspirują się m.in. aktywnością bojowników Państwa Islamskiego. Zagrożenie, w jakim znajduje się papież, maja potwierdzać dokumenty analizowane w ośrodkach ds. walki z terroryzmem w Waszyngtonie czy Londynie.
Informacja o grożącym Franciszkowi niebezpieczeństwie pojawiła się tydzień przed jego planowaną podróżą do Turcji. Watykan w odpowiedzi na tekst wydał komunikat, w którym zapewnia o tym, że nie ma żadnych konkretnych powodów do tego, by bać się o bezpieczeństwo Franciszka. – Wszystko jest tak, jak było do tej pory – zapewnił rzecznik Watykanu, ksiądz Federico Lombardi. Nie zaprzeczył jednak, że trudno przekonać głowę Kościoła katolickiego do tego, by zachowywał minimum ostrożności.
Massimo Franco, publicysta „Corriere della Serra”

Franciszek narzuca model religijności znoszący bariery między papieżem-królem a jego poddanymi. Ten styl życia czyni z niego niestety także potencjalnie łatwy cel dla terrorystów.

Wiadomo jednak, że – właśnie ze względów bezpieczeństwa – już jakiś czas temu skrócono czas, w jakim papież w papamobile objeżdża plac. św. Piotra przed audiencją. Dziś robi to w niespełna kwadrans, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu przeznaczał na to często nawet godzinę. Większy jest też kordon bezpieczeństwa jadący wokół papieskiego pojazdu.
A to właśnie audiencja – pisze włoski dziennik – jest najbardziej prawdopodobną okolicznością ataku. Zdaniem „Corriere della Serra” terroryści mogą wykorzystać do tego np. drony. Sprawy nie ułatwia ryzykowny zwyczaj papieża, z którego nie chce zrezygnować – Franciszek pija napar yerba mate z kubeczków podawanych mu przez wiernych.
Źródło: corriere.it