Kukiz poszedł na wojnę z systemem. Właśnie wygrał bitwę.
Kukiz poszedł na wojnę z systemem. Właśnie wygrał bitwę. Fot. Łukasz Nowaczyk / Agencja Gazeta

W 2011 roku Paweł Kukiz oznajmił swojej rodzinie, że idzie na wojnę z systemem. Minęły trzy lata, wojna trwa, a Kukiz właśnie wygrał bitwę – z listy Bezpartyjnych Samorządowców został radnym sejmiku Dolnego Śląska zdobywając ponad 14 tysięcy głosów. Jak mówi w rozmowie z naTemat, ten sukces go cieszy, bo oznacza, że jest wiele osób, które chcą zmiany systemu. – Zarzucano mi, że rzucam muzykę, żeby iść do żłoba. To nieprawda – idę do szamba – mówi o swoim wejściu do polityki Kukiz.

REKLAMA
Poglądy byłego lidera zespołu Piersi są znane – nigdy się z nimi nie krył. Daje im wyraz choćby tekstem jednego z utworów z najnowszej płyty „Zakazane Piosenki”. Tytuł znamienny – "Samokrytyka (dla Michnika)".
Marcin Gnat, bloger muzyczny

Wydaje mi się, że nowa płyta Pawła Kukiza nie jest grana w mediach z powodów bardziej bardziej muzycznych aniżeli ideologicznych. Ostry i zaangażowany przekaz singlowego utworu "Samokrytyka (dla Michnika)" zwyczajnie nie mieści się w ramach piosenki radiowej, promującej raczej tematykę "bezpieczną" z punktu widzenia nadawcy. W dobie internetu, taki "bojkot" jest jednak niczym innym jak świetną reklamą utworu i płyty, i myślę, że Pan Paweł Kukiz dobrze o tym wie. Któż nie chciałby posłuchać "tej zakazanej" pieśni? Paradoksalnie, korzystają na tym wyniki sprzedaży płyty czy liczba odsłuchów na YouTube czy serwisach streamingowych. Zakazany owoc smakuje najlepiej, a chętnych by go skosztować jest z pewnością wielu.

W publikowanych w „Do Rzeczy” felietonach bez ogródek pisze, co myśli – Donalda Tuska nazywa „EuroDonkiem”, media – upolitycznionymi (– Byłem, jestem i pewnie będę sekowany – mówiPaweł Kukiz dodając, że "Gazeta Wyborcza" i "Gazeta Polska" to w gruncie rzeczy jedna i ta sama gazeta,różniąca się tylko światopoglądem), a politykę – kloaką.
Zaznacza jednak, że ostry spór ideologiczny dzielący społeczeństwo to tylko fasada, która nie może przesłaniać istoty. – Jeśli zajmiemy się fundamentalnymi zmianami, różnice światopoglądowe nie będą tak istotne. A wtedy niepotrzebne będą marsze równości i marsze o tolerancję. Ja widzę po moich córkach i ich przyjaciołach – ci młodzi ludzie mają bardzo różne poglądy: jedni wierzą w Boga, inni nie, ale to nie ma znaczenia, bo łączy ich miłość do ziemi, do ojczyzny – mówi. Dodaje, że wcale się nie buntuje, tylko dokumentuje polską rzeczywistość, w której jesteśmy „szambonurkami”. Dlatego wszedł do polityki.
Kukiz w polityce – wina Grasia
Przełom nastąpił w 2011 roku. Przedtem, jak opowiada, poprztykał się z Platformą Obywatelską, z którą sympatyzował ze względu na zapowiadane dążenia do zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzanie jednomandatowych okręgów wyborczych, na rzecz których Kukiz aktywnie działa, między innymi wspierając akcję zmieleni.pl.
Paweł Kukiz

Czekałem, ale w 2010 roku już wiedziałem, że to była z ich strony ściema. W 2011 roku Graś powiedział mi, że oni się jednak z tych JOWów rozmyślili. Obwieściłem więc rodzinie, że tata idzie na wojnę z systemem, muszą się więc spodziewać ataków na mnie i tego, że jak czasem pójdą do bankomatu z plastikowym pieniądzem, to z niego może nie wyjść papierowy.

Właśnie w jednomandatowych okręgach wyborczych upatruje szansę na "odurzędniczenie" i odpartyjnienie państwa. – Mamy w Polsce prawie milion urzędników, tych urzędniczych klanów jest zdecydowanie za dużo. Jeśli odpartyjnimy państwo, ono się też odurzędniczy, bo urzędnicy nie będą potrzebni jako elektorat – przekonuje.
Przed wyborami zapowiadał, że swoje uposażenie jako radnego przeznaczy właśnie na wspieranie akcji promujących JOW-y. – Zarzucano mi, że rzucam muzykę, żeby iść do żłoba. A ja podtrzymuję to, co mówiłem przed wyborami. Zresztą na ten cel przeznaczyłem też mnóstwo własnych pieniędzy – mówi.
Trybun idzie na Sejm
Bezpartyjni nie byli pierwsi. Pawła Kukiza nikomu przedstawiać nie trzeba, więc propozycje startów pojawiały się już wcześniej. Potencjał dostrzegł jednak dopiero w Bezpartyjnych, dlatego, jak mówi, postanowił "pociągnąć" ich swoim nazwiskiem. Historia pokazuje jednak, o czym boleśnie przekonali się choćby Krzysztof Cugowski czy raper Mezo, że dla muzyka zaangażowanie w politykę to ruch ryzykowny.
Marcin Gnat, bloger muzyczny

Rozpoznawalność Pawła Kukiza jako artysty z pewnością pomaga jego karierze politycznej. Bardzo często takie zaangażowanie nie działa jednak w drugą stronę. Historia pokazuje, że po romansie z polityką, "akcje" na scenie muzycznej lecą ostro w dół. Polityczne zaangażowanie Pawła Kukiza może odrzucić od jego twórczości część słuchaczy nie podzielających jego poglądów czy też zwyczajnie brzydzących się polityką w krajowym wydaniu, lecz z drugiej strony może przyciągnąć nowych, niezadowolonych z obrotu spraw w naszym państwie.

Kukiz zapowiada, że to dopiero początek drogi, bo choć ma plan, jak wykorzystać swój mandat do sejmiku, myśli o wrześniowych wyborach do Sejmu. Na razie mówi tak:
Paweł Kukiz

Radny ma za zadanie dbać przede wszystkim o region, w którym został wybrany, ja zamierzam zająć się przede wszystkim sprawami bezpieczeństwa, sprawami kresowymi, kwestią niepełnosprawnych, bo mam tu osobiste doświadczenia oraz młodzieżą, bo to na daje nadzieję na zmiany. Największym hamulcowym zmian jest moje pokolenie. Chcę być trybunem ludowym w sejmiku, więc ci, którzy nastawiają się na branie w łapę, będą mieli problemy.

Trybun idzie i chce działać. Najpierw Wrocław, potem Sejm. Mówi, że musi dążyć do zmian, bo to posag dla jego córek. Ich koleżanek i kolegów. Młodych, bo to w nich nadzieja na zmiany – ci starsi uważają, że jest kolorowo, bo w kranie jest ciepła woda, jak mówił w jednym z wywiadów.
– To wszystko dla nich, bo to oni dali mi ten mikrofon. Ja dobrze pamiętam takie dni, kiedy nie było co do garnka włożyć. Ja ten mikrofon mam nie tylko po to, żeby chodzić do ZAiKS-u, tylko żeby w sytuacjach ekstremalnych krzyczeć o tym, o czym inni krzyczeć nie mogą. To moja misja – konkluduje.