Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Po co ci karta kredytowa, jeśli nie chcesz paść ofiarą złodzieja tożsamości? Jeśli wieżę WTC nie chciały, by uderzył w nie samolot, po co były takie duże? Jeśli Afrykanie nie chcieli, by ich porwano i sprzedano w niewolę, czemu byli tego dnia z Afryce? Internauci nie zostawiają suchej nitki na logice "mogła uniknąć gwałtu, tylko wysyłała niewłaściwe sygnały".

REKLAMA
Slogan, jakim swoją audycję reklamuje brytyjski dziennikarz Nick Conrad, to „program, o którym mówi całe hrabstwo”. Faktycznie – po ostatnich uwagach prowadzącego, z których wynika, że winę za gwałt ponoszą kobiety, bo przecież „w ciele mężczyzny jest potężna dawka energii”, mówi o nim nie tylko hrabstwo.
Nie chcesz gwałtu – nie zdejmuj majtek
Audycja dotyczyła między innymi powrotu na boisko Cheda Evana, piłkarza, który został skazany na pięć lat więzienia za gwałt. W trakcie jej trwania do studia zadzwonił mężczyzna przedstawiający się jako „Bob”, który dowodził, że kobiety muszą być bardziej świadome męskiego pożądania, używając przy tym niemal malarskich metafor. Program wywołał oburzenie, ale prawdziwą burzę Conrad ściągnął nad swoją głowę starając się wytłumaczyć swoje słowa.
Nick Conrad, brytyjski dziennikarz

Próbuję powiedzieć, że kobiety muszą zrozumieć, iż kiedy mężczyzna dostaje od kobiety pewne sygnały, to się nimi kieruje, więc jeśli nie chcesz wysyłać takich sygnałów, to prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem jest niezdejmowanie majtek i nie wchodzenie z mężczyzną do łóżka. Czy to ma sens?

Tak – głęboki. Ale tylko w świecie, gdzie wciąż i wciąż, z uporczywą monotonią, to kobietom przypisuje się winę za gwałt.
Dobrze znamy tę narrację, jej ostatnia odsłona to wpis Rafała Ziemkiewicza na Twitterze, kiedy wzywał do rzucania kamieniami tych, którzy „nigdy nie wykorzystali nietrzeźwej”. To tłumaczenie, że kobieta za dużo wypiła, miała za krótką spódnicę, za głęboki dekolt albo zbyt swobodnie rozmawiała. I, oczywiście, „wysyłała pewne sygnały”, więc sama jest sobie winna. Najlepiej byłoby, gdyby kobieta, która została dwóch zgwałcona, miała dwóch świadków – tak uważa Janusz Korwin-Mikke. Jeszcze lepszy jest pewien indyjski polityk, który jest zdania, że kobietę za gwałt powinno się karać. Po co wodzi na pokuszenie?!
Gryź, głupia!
W ten schemat doskonale wpisuje się wypowiedź Dona Lemona, który, rozmawiając z Joan Tarshis – jedną z kobiet, które oskarżają komika Billa Cosby'ego o gwałt – zasugerował jej, że przecież mogła się w prosty sposób obronić. Jak? Ano gryząc napastnika w penisa. Jak opowiadała Tarshis, Cosby – podobnie jak w przypadku pozostałych kobiet – podał jej środki odurzające, a później – zapewne wiedziony owymi „sygnałami” – chciał odbyć z nią stosunek.
Kobieta, wówczas 19-letnia, skłamała, że ma infekcję, którą aktor mógłby zarazić swoją żonę, ten niechętnie odstąpił więc od początkowego planu. Zamiast tego zmusił Tarshis do seksu oralnego. Jak zareagował na historię dziennikarki gospodarz programu? – Są sposoby, by – jeśli nie chcesz – uniknąć seksu oralnego – oświadczył. Co można zrobić? Na przykład ugryźć napastnika. Że też Tarshis, odurzona przez Cosby'ego, na to nie wpadła. Przecież to takie proste!
Internauci natychmiast zaatakowali Lemona za jego wypowiedź. Pod #DonLemonReporting publikują swoje odpowiedzi: „Porozmawiajmy, co miałaś na sobie tego wieczoru, kiedy zdecydowałaś, że unikniesz gwałtu”, „Panie Prezydencie, czy kiedykolwiek pomyślał pan o tym, by NIE jechać w samochodzie z opuszczonym dachem tego dnia w Dallas?”