
Leszek Miller sprzymierzył sie z Jarosławem Kaczyńskim w sprawie wyborów samorządowych. Szok? Zaskoczenie? Koniec świata? Nic z tych rzeczy. Wbrew pozorom PiS i SLD łączy wiele, szczególnie w sprawach gospodarczych. Istnieje co najmniej kilka powodów, dla których doraźna koalicja tych partii nie musi się skończyć na tym jednym przypadku.
REKLAMA
1. OBNIŻENIE WIEKU EMERYTALNEGO
PiS zapowiada, że kiedy dojdzie do władzy, cofnie reformę z 2012 roku, która podniosła wiek emerytalny do 67. roku życia. SLD deklaruje dokładnie to samo, więc bardzo łatwo sobie wyobrazić, że Kaczyński i Miller przy innym, bardziej korzystnym dla obu partii podziale mandatów, połączą siły, by przeforsować takie rozwiązanie.
Nie musi to koniecznie oznaczać koalicji rządowej. Sam Miller mówił, kilka miesięcy temu w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że w Sojuszu są ludzie, którzy dopuszczają sojusz z największą partią opozycyjną. Chodzi jednak o alianse w konkretnych sprawach, a nie pełnowymiarową koalicją. Ta pozostaje niewyobrażalna m.in. ze względu na stosunek partii do katastrofy smoleńskiej i IV RP.
"Są takie sytuacje w demokratycznym państwie, że różni partnerzy, nawet tacy, których dzieli ideologia, rozmawiają" – ta logika, którą przy okazji wyborów samorządowych przedstawił Krzysztof Gawkowski z SLD, śmiało może mieć zastosowanie np. w sprawie wieku emerytalnego.
2. BUDOWA MIESZKAŃ
Tak samo w tej kwestii. Podczas kongresu z lutego tego roku PiS przedstawił program, który ma rozwiązać problem dostępności mieszkań. Chodzi o budowę tanich mieszkań pod wynajem, które z biegiem czasu mają przechodzić na własność najemców. Dosłownie kilka miesięcy wcześniej SLD wystąpiło z podobną propozycją. Przewiduje ona utworzenie kas oszczędnościowo-budowlanych, które wspomagane będą z budżetu państwa i sprawią, że młodym łatwiej będzie znaleźć lokum.
Podobieństwo pomysłów jest tak wyraźne, że rzecznik Sojuszu Dariusz Joński oskarżył PiS o... kradzież programu. "To wszystko przedstawiliśmy na naszej grudniowej konwencji. PiS potrzebowało dwóch miesięcy, aby przygotować i skopiować to z naszego programu" – mówił.
3. WYŻSZA PENSJA MINIMALNA, UMOWY ŚMIECIOWE
Pod rządami PiS pensja minimalna będzie wyższa, a umowy śmieciowe zostaną przekształcone w umowy o pracę – przekonywał w grudniu ubiegłego roku prezes Kaczyński. A co mówi SLD? Proponuje, zresztą tak samo jak związkowcy z OPZZ, by ustawowo zagwarantować minimalną stawkę płacy godzinowej na poziomie 10 zł brutto (11 zł od kolejnego roku). Powstał w tej sprawie nawet projekt ustawy, który PiS poparł.
Co ważne, projekt ten spowodowałby, że minimalna stawka obowiązywałaby także przy umowach o dzieło i umowach zlecenie, co spełnia jednocześnie drugi postulat partii Kaczyńskiego. Przykra wiadomość dla obu partii jest taka, że rządząca koalicja nie poprze tego pomysłu. Trzeba czekać na zmianę władzy.
4. NIŻSZA STAWKA VAT, PODATKI
Zarówno pisowcy, jak i sldowcy, przebierają również nogami, by naprawić inny "błąd" rządu – podwyżkę VAT. Różni ich szczegół – PiS chce powrotu do 22-proc. stawki, a SLD obniżki do 21 proc.. Łączy ich też postulat przywrócenia trzeciej stawki podatkowej. PiS - 39 proc. podatek dla osób o dochodach powyżej 300 tys. rocznie. SLD - 40 proc. podatek.
Poza tym Kaczyński z Millerem wspólnie mogliby sięgnąć po pieniądze z banków. PiS chce je opodatkować, to samo Sojusz, który w 2012 roku złożył już taki projekt ustawy, ale odrzucono go w pierwszym czytaniu. Proponowano w nim opodatkowanie m.in. banków krajowych, oddziałów banków zagranicznych, oddziałów zakładów ubezpieczeń oraz funduszy inwestycyjnych.
5. LIKWIDACJA GIMNAZJÓW
Na gospodarce podobieństwa się nie kończą. W programie edukacyjnym sztandardowy postulat dwóch opozycyjnych ugrupowań to odwrót od reformy z 1999 roku. "Nie ulega wątpliwości, że instytucja gimnazjum, wprowadzona za rządów Jerzego Buzka, nie sprawdziła się. Czym prędzej od tego odejdziemy, tym lepiej" – uważa Miller.
"Powinno się zlikwidować gimnazja i wrócić do poprzedniego systemu. Praktyka ostatnich lat pokazała, że gimnazja nie są najlepszym rozwiązaniem" – twierdzi Kaczyński.
Panowie, podajcie sobie ręce.
6. LIKWIDACJA NFZ
Jest jeszcze jeden obszary potencjalnej współpracy. To służba zdrowia. Likwidacja NFZ, przekazanie jego kompetencji resortowi zdrowia oraz powrót lekarzy do szkół – w tych sprawach koalicja PiS-SLD może się zawiązać. Ale w innych już niekoniecznie. PiS chce np. likwidacji składki zdrowotnej i finansowania służby zdrowia z budżetu, na co nie ma zgody SLD. "To są pomysły etatystyczne" – skomentował jakiś czas temu Tomasz Kalita z Sojuszu.
I pomyśleć, że to mówi reprezentant lewicy o prawicowej partii...
