Bolesław Piecha mówi naTemat, że wybory to jedno a manifestacja 13 grudnia to drugie. Tyle, że kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego ma być okazją do wyrażenia niezadowolenia "rozkładem" państwa.
Bolesław Piecha mówi naTemat, że wybory to jedno a manifestacja 13 grudnia to drugie. Tyle, że kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego ma być okazją do wyrażenia niezadowolenia "rozkładem" państwa. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bez względu na wyniki II tury wyborów PiS zorganizuje 13 grudnia patriotyczną manifestację, aby wyrazić zaniepokojenie jakością państwa. – To, czego oczekiwaliśmy po ofierze stanu wojennego nie zostało zrealizowane. Obecnie stwarza się jakieś pozory państwa – mówi w "Bez autoryzacji" Bolesław Piecha, europoseł z ramienia PiS.

REKLAMA

Uważa Pan, że wybory były sfałszowane?

Nie wiem, czy zostały sfałszowane, ja się nie kieruje emocjami. Na pewno jest kolosalny skandal jeśli chodzi o przygotowanie samych wyborów, sposób ich przeprowadzenia, nieporozumienia z nimi związane, awarię z liczeniem głosów. Państwowa Komisja Wyborcza działała jak z księżyca. Wszyscy po zaczęli umywać ręce. Za jakość tego państwa odpowiadają przecież rządzący.

Po co PiS-owi patriotyczna manifestacja 13 grudnia? Co chcecie osiągnąć wychodząc na ulicę w tę ważną dla Polaków rocznicę?

Będziemy manifestować zaniepokojenie jakością państwa. Marsze odbywają się od lat i dobrze tę tradycję kontynuować. Tu nie jest nic przypadkowego. To, czego oczekiwaliśmy po ofierze stanu wojennego, nie zostało zrealizowane. Obecnie stwarza się jakieś pozory państwa. Oczekujemy jednak czego innego.

Kto jest największym wygranym ostatnich wyborów?

Nie potrafię ocenić po przedstawieniu wyników, który są absolutnie nielogiczne. Nie mieliśmy złego wyniku, ale paradoksem jest, że partia wygrywająca nie wygrywa.

Czy odnosząc się do zamieszania dotyczącego wyborów prezydent zrobił wszystko, co było w jego mocy?

Pan prezydent nie ma odwagi, choć kreuje się na brata współczującego narodowi. Nie można brać urzędu i nie brać odpowiedzialności. Ba, wypaczone wyniki wyborów są tego najlepszym przykładem. Generalnie co innego mówi, co innego robi. Podpisuje tendencyjne ustawy. Widocznie ta jego samodzielność nie jest aż tak duża.

Dlaczego kontynuujecie kampanię przed II turą wyborów, skoro chwilę potem chcecie wyjść na ulice?

Nieprawidłowości zostały stwierdzone; niejednokrotnie w dopiero lokalu wyborczym obywatel dowiadywał się jak głosować. Dlatego wychodzimy na ulice. A kampania jest czymś normalnym.

Czy jeśli Wasi kandydaci wygrają, nie zrezygnujecie z grudniowej manifestacji?

To jest oczywiste, nie widzę w tym nic dziwnego.