Amerykański dziennikarz Ian Urbin, twierdzi, że hasła odzwierciedlają czasem nasze najskrytsze marzenia lub wspomnienia.
Amerykański dziennikarz Ian Urbin, twierdzi, że hasła odzwierciedlają czasem nasze najskrytsze marzenia lub wspomnienia. Fot. agsandrew / www.shutterstock.com

Choć wydają nam się tak trywialne, nie wolno ich lekceważyć. Bo są odzwierciedleniem naszych nadziei i marzeń, naszych najdroższych wspomnień i najgłębszych znaczeń. Poznaj sekretne życie naszych komputerowych i mailowych haseł, które mówią o nas więcej, niż może się wydawać.

REKLAMA
Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego hasło do twojej poczty brzmi właśnie kwiatek123 albo MaJa20? Dlaczego ustalając hasło pomyślałeś właśnie o tym? Mało kto potrafi natychmiast odpowiedzieć na to pytanie. Nie potrafił też Ian Urbina, dziennikarz „New York Times'a”. Nie potrafił, dopóki nie przeprowadził kilku eksperymentów opisanych później na łamach magazynu.
Zaczęło się od rodziny i przyjaciół. Urbina poprosił ich, by zdradzili mu swoje hasła. Po spisaniu i przeanalizowaniu wszystkiego, doszedł do wniosku, że te małe spersonalizowane kody to naprawdę niezła gratka dla speców od psychologii. Choć często znajdują się przecież w powszechnej pogardzie, zapominamy ich częściej niż śniadania i przeklinamy za każdym razem, gdy nie możemy sobie przypomnieć, jak brzmiało hasło do służbowego maila.
Zwierciadło duszy
– Budujemy je opierając się na pełnych patosu intrygach albo poezji – pisze na łamach „New York Times'a” Urbina. – I tym samym, nasze hasła często mają naprawdę bogatą historię. Zawiera się w nich jakaś nasza motywacyjna mantra, nienawiść do szefa, ukryte miłosne historie czy żarty dotyczące nas samych. Hasła są jak tatuaże na intymnej części ciała. Niewielkie, ale maksymalnie wyraziste.
I tak, obok tych żartobliwych i nadanych z grubsza bez znaczenia hasłach typu buziaczek221, znajdują się wielkie i ważne dla ich autorów pamiątki. Wśród osób, które dostarczyły swoje hasła Urbinie znalazł się np. człowiek, który jakiś czas spędził za kratkami. Jako hasło do komputera ustawił sobie swój dawny numer identyfikacyjny więźnia. – By przypominał mi o tym, że nie wolno mi tam wrócić – wyjaśnił mężczyzna dziennikarzowi. Byli też wierni katolicy, którzy w kodzie zawierali wszelką możliwą kombinację słów Maria Panna twierdząc, że to ich uspokaja. Była kobieta, która odkryła, że imię jej siostry znajduje się w takiej czy innej kombinacji w każdym haśle ich matki, i 45-letnia bezdzietna kobieta, której hasłem było imię dziecka, które kiedyś straciła. – To mój sposób na to, by utrzymać je przy życiu – mówiła.
Tajemnice i podróż w nieznane
Zdarza się i tak, że hasła mogą doprowadzić nas do czyichś głęboko skrywanych tajemnic. Urbin przypadkowo poznał m.in. kobietę, która wyznała mu, że po samobójczej śmierci syna, na jego biurku znalazła zapisane na kartce papieru hasło do poczty e-mail. Kod brzmiał „Lambda1969”. Matka dopiero po długich poszukiwaniach w sieci zorientowała się, że mała litera alfabetu greckiego to od blisko pół wieku znak wyzwolenia gejów. Z kolei w 1969 roku miały miejsce zamieszki w gejowskim pubie Greenwich Village w Nowym Jorku. Zamieszki te uważa się dziś za początek działania amerykańskiego, a potem także światowego ruchu LGBT.

– Dopiero to hasło znalezione przypadkiem i odpowiednio odczytane, pozwoliło mi po latach dowiedzieć się, że mój syn był gejem – wyznała kobieta.

Hasło do komputera 29-letniej Rachel Malis, byłej współlokatorki kolegi Urbina, na oko wydawało się dość nijakie – brzmiało „Odessa”. Co może kryć się w słowie Odessa - nazwie ukraińskiego miasta? Na pierwszy rzut oka bardzo niewiele, ale nic bardziej mylnego. – To miasto, w którym urodził się mój ojciec – przyznała Malis. –  To miasto, do którego pojechałam razem z nim w 2008 roku , 28. lat po tym jak tata wyemigrował z Ukrainy do USA zabierając ze sobą wiele przekonań i nawyków. Nawet w USA bał się KGB, a kiedy dyskutowali o rodzinnych finansach zasłaniał wszystkie okna. W domu nie było nigdy niczego zielonego, bo – jak wyjaśniła mi mama – ten kolor przywoływał bolesne wspomnienia z czasów dzieciństwa ojca.
To, co jednak działo się podczas potajemnie zorganizowanej wycieczki jej i ojca do Odessy, przeszło wszelkie jej oczekiwania. – To była podróż w nieznane i ze względu na miejsce i ze względu na to, że poznałam nowe oblicze mojego własnego ojca. Przypominam sobie to za każdym razem, gdy wpisuję na klawiaturze to proste hasło: Odessa.
– Takie specjalne hasła są trochę jak origami, małe i często improwizowane akty kreatywności, do których często wykorzystujemy przecież tak bardzo banalne tematy – pisze Urbina.
Nie tylko na serio
Czasem kody ustalane są jednak tylko dla zabawy i z przekory dla swojej własnej, słabej pamięci. Przykład? Kilka osób z grona znajomych amerykańskiego dziennikarza przyznało, że ich hasło brzmi „nieprawidłowe”, bo ilekroć zapominali kodu, na ekranie wyświetlał im się komunikat „hasło nieprawidłowe”. Działo się to na tyle często, że uznali zgodnie, iż słowo „nieprawidłowe” na tyle mocno wryło się w ich pamięć, że nie ma szans na to, by zapomnieli hasła tej właśnie treści. I od tamtej pory wszystko działa. Z kolei "TnsitTpsif" to hasło pewnego informatyka, który kocha gry słów. Ta dziwna kombinacja to zlepek pierwszych liter zdań, które po polsku brzmią mniej więcej tak "Następne zdanie jest prawdziwe. Poprzednie zdanie jest fałszywe ". To właśnie w filozofii nazywa się paradoks kłamcy.
Wszystkie tezy Urbina zweryfikowaliśmy na naszym polskim podwórku. I co się okazało? Że przy wymyślaniu kolejnych haseł kierujemy się bardzo podobnymi regułami, jak te opisane przez amerykański magazyn.
– Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam czytać książki, więc większość haseł, które w młodości musiałam stworzyć opierało się na literaturze – pisze Magda, moja znajoma. – Najpierw szarżowałam w kodach między moją ukochaną powieścią –  „Mistrzem i Małgorzatą” Bułhakova – a twórczością Adama Mickiewicza czy Arthura Conan Doyle'a, ale z czasem uznałam, że muszę mieć jedno hasło do wszystkiego, bo łatwiej mi je zapamiętać. Dziś i do komputera, i maila, i szeregu innych kont loguję się hasłem MiMB1967, to skrót słów Mistrz i Małgorzata Bułkahov oraz data pierwszego wydania tej książki.
Ale nie brakuje też tych lekkich, prostych i przede wszystkim zabawnych (przynajmniej dla ich autora) haseł. Zapytany o swoje hasło, kolega odpowiedział:
– Mam kilka, ale moje ulubione to mysza1 i jego używam najczęściej.
– Dlaczego – spytałam?
– Bo obok komputera stoi klatka z chomikiem.
Najbardziej spodobało mi się jednak hasło mojej kuzynki – jakKubaBogu. – Mam paskudny charakter – powiedziała mi pół żartem. – Naprawdę paskudny. Babcia zawsze mi powtarzała, że nie mogę być tak opryskliwa i dokuczać innym, bo oni tak samo będą traktowali mnie. I cytowała przy tym stare przysłowie „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Babci już nie ma, ale nadal cenię ją za mądrość i dobre rady, więc codziennie wystukuję na klawiaturze „jakKubaBogu” i uśmiecham się do siebie mówiąc – nie bądź dziś dla nikogo wredna.