
Maskujemy się na co dzień nie tylko makijażem, ale i miną, pozą, wypracowanym zachowaniem. Ale raz na jakiś czas warto sięgnąć po inną maskę. Taką, której zadaniem nie jest zakryć, lecz przeciwnie: wydobyć piękno z twojej skóry. A to kilka sprawdzonych na własnej skórze.
REKLAMA
Maseczka wielu kojarzy się z zabiegiem, który trwa wieczność, należy go robić w gabinecie i brudzi włosy. Ale…skóra po niej jest jak nowa. Odświeżona, oczyszczona, pełna blasku. Jak pisałam niedawno, wiele z nas wybiera coraz częściej kosmetyki lub sprzęty do domowej pielęgnacji, które są porównywalne z tymi z gabinetu. Oczywiście nie wszystko zrobimy we własnych czterech ścianach i swoimi dłońmi.
Ale kiedy za oknem niezależnie od pory dnia - szaro, a na twojej twarzy - też szaro i wyglądasz na permanentnie zmęczoną, pora sięgnąć po odpowiednią maskę. Poniżej kilka naprawdę grzechu wartych.
Maseczka w płatku hydroplastycznym, który dopasowuje się do twarzy. Kosmetyk inspirowany medycyną estetyczną, ze składnikami znanymi z odmładzania, jak: roślinna witamina A (retinol), czy roślinne komórki macierzyste. Zadanie: odmładzanie skóry na wielu polach: od ujędrnienia po redukcję przebarwień i wyrównanie kolorytu. Można ją stosować dość często, bo 2-3 razy w tygodniu. Pozostawia się na skórze przez 15 minut, a nadmiar kosmetyku, który zostaje po zdjęciu płatka można albo zmyć, albo wmasować (polecam wklepać i wmasować go w skórę szyi i dekoltu, o których często zapominamy, a są równie delikatne jak cera). Efekty na skórze: rozjaśnienie, nawilżenie, blask jak po dwugodzinnym spacerze po parku.
Maseczka świetna po wielu godzinach przed komputerem, kiedy szykujesz się na wyjście i chcesz wyglądać dobrze i świeżo. Zawiera wyciąg z grzybków lingzhi, z rodziny reishi (zawierają superporcję antyoksydantów i w Japonii uchodzą za najlepszy naturalnie występujący w przyrodzie składnik odmładzający). Tyle z teorii. W praktyce, trzymam maskę na twarzy przez 15 minut, a następnie pozostałość wmasowuję w twarzi szyję. Efekt: napięta, rozświetlona twarz, zwężone pory (dla mnie bomba!) i... wyglądam na wyspaną i zrelaksowaną! Już nie potrzebuję tony korektora, żeby wyglądać dobrze. Skóra jest milutka w dotyku.
Totalny hit do domowej pielęgnacji, który może się ścigać z zabiegami prosto z gabinetu. Ta maska zawiera nie tylko składniki aktywne, jak witaminę C, czy kwas fitowy , ale i nośnik, który potrafi je wprowadzić do głębszych warstw skóry. Zwane nanodyskami. To odkrycie i mam nadzieję, że będzie naszym towarem eksportowym. Może śmiało konkurować z markami profesjonalnymi z Francji czy Szwajcarii.
Niezwykłe odkrycie jest godne chwalenia się, a Maska godna tego, żeby ją wypróbować na własnej skórze. Bo jak dla mnie, działa niemal jak piling u dermatologa. Złuszcza, zwęża pory, rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry. To zasługa kwasu fitowego i witaminy C (złuszczaja i rozjaśniają; zdejmują stare warstwy naskórka, a wraz z nimi szary koloryt i "zmęczenie"). Na ulotce czytam o "efekcie nowej skóry". I rzeczywiście po przebudzeniu (najlepiej jest zostawić maskę na twarzy i szyi na całą noc) wyglądam jak "nowa". Cera wręcz promienieje. Ale uwaga! Kosmetyk zawiera aż 4 procentowe stężenie kwasów, więc może szczypać.
Aksamitna maska, która zawiera kosmiczną technologię IntuiGen. Czyli mówiąc prościej, jest szyta na miarę twojej skóry. Jeśli ta potrzebuje głębokiego nawilżenia (polecam ją skórom odwodnionym i przesuszonym - mistrzostwo świata!), to je dostaje. Jeśli problemem jest utrata jędrności - podobnie. Maska odpowiada na wszelkie problemy związane ze starzeniem się skóry. Nie trzeba jej zmywać i ma tak przyjemną konsystencję, że przy suchej cerze można ją stosować zamiast kremu. Efekt na skórze 32-latki: usunęła z mojej twarzy wszelkie oznaki zmęczenia i rozjaśniła sińce pod oczami - duży plus za to! I tak zmiękczyła naskórek, że mam ochotę się głaskać po twarzy bez końca...
Coś dla moich rówieśniczek - maska dla kobiet około 30-stki, które potrzebują nawilżenia i odświeżenia skóry. Ta maska łagodzi podrażnienia, zaczerwienienia (świetna na sezon grzewczy i te koszmarne zmiany temperatur wewnątrz i na zewnątrz) i rozświetla cerę jak krem BB, CC czy DD. To zasługa hialuronianu i złotej algi. Kosmetyk pięknie pachnie. Nakłada się go na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawia na 20 minut. Ale ja podobnie, jak w przypadku kilku innych masek pozostawiłam ją twarzy na noc. Skóra dosłownie "wypiła" maskę i wyglądała rano, jak po zabiegu nawilżającym u kosmetyczki.
Dla fanek maseczek w płatku i tak zwanego efektu WOW! To zdecydowanie najbardziej spektakularna pod względem natychmiastowego efektu po użyciu - maska. I podobnie jak tę marki Sephora - warto po nią sięgnąć przed wielkim wyjściem. Zawiera formułę z kolagenem, który napina naskórek, a pozostale składniki skórę nawilżają i odżywiają. Wraz z płatkami pod oczy, które totalnie rozjaśniają sine podkówki, to duet kosmetyczny, który może się przydać każdej z nas. Nie tylko przed Andrzejkami.
