
Do kin wchodzi właśnie najnowszy film francuskiego reżysera, Benoita Jacquota - "Trzy serca". To opowieść o konsekwencjach pewnego przypadkowego spotkania dwójki ludzi. W rolach głównych Charlotte Gainsbourg, Benoît Poelvoorde i Chiara Mastroianni.
REKLAMA
Marc (Benoit Poelvoorde) spóźnia się na pociąg. Szukając hotelu spotyka Sylvię (Charlotte Gainsbourg). Przez całą noc spacerują po ulicach małego francuskiego miasteczka i rozmawiają. Nie przedstawiają się sobie, i nie wymieniają numerami telefonów. Nad ranem Marc odjeżdża do Paryża. Wcześniej jednak on i Sylvie obiecują sobie, że spotkają się w najbliższy piątek w paryskich Ogrodach Tuileries. Przez szereg przypadków do umówionego spotkania jednak nie dochodzi. Mężczyzna cierpi na problemy z sercem. Na chwilę przed umówionym spotkaniem traci przytomność przez co nie udaje mu się dotrzeć na czas. Kiedy w końcu się zjawia, Sylvie już na niego nie czeka.
Początek filmu przypomina nieco fabułę filmu "Przed wschodem słońca" w reż. Richarda Linklatera. Jessie i Celine także poznają się w podobnych okolicznościach. Również umawiają się na kolejne spotkanie, do którego nie dochodzi przez przewrotny los. Widzowie, którzy obejrzeli kontynuację dzieła wiedzą, że historia zakończy się happy endem. Dalsze losy Sylvii i Marca okażą się jednak dużo bardziej skomplikowane. Kobieta wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych, a w tym samym czasie Marc poznaje Sophie (Chiara Mastroianni). Para zakochuje się w sobie, i postanawia pobrać. Historia przypadkowego spotkania jednak powraca. Przed ślubem Marc ogląda rodzinne zdjęcia Sophie i dowiaduje, że jest ona rodzoną siostrą Sylvie. Prawdę odkrywa także jego dawna miłość.
Sylvie i Marc próbują jeszcze walczyć z tym, co wydaje się nieuniknione. Sylvie nie przyjeżdża na ślub siostry, w rodzinnym domu zjawia się dopiero po uroczystości. Bohaterowie starają się siebie unikać. Sylvie wyjeżdża ponownie do Stanów. W tym czasie Marc i Sophie wiodą szczęśliwe życie i poświęcają się opiece nad synem. Po kilku lat Sylvie wraca jednak do Francji, i nie jest w już w stanie udawać obojętności wobec poznanego przed laty mężczyzny. Tragedii stara się zaradzić matka kobiet (Catherine Deneuve), jednak jest już za późno. Los głównych bohaterów jest już przesądzony.
Film "3 serca" jest ciekawą ilustracją relacji dwóch sióstr. Do momentu, w którym w ich życiu pojawia się Marck, relacja ta układa się lepiej niż prawidłowo. Kobiety prowadzą wspólnie sklep z antykami, który wcześniej należał do ich matki. Sophie nie potrafi sobie poradzić z tęsknotą po wyjeździe siostry do Stanów. Ta bliska relacja ulega jednak zmianie. Sophie nie jest świadoma uczucia, jakie łączy jej męża i Sylvie. Martwi się o siostrę i przejmuje się tym, że ich kontakt się rozluźnia. Sylvie stara się być lojalna wobec siostry, nigdy jednak nie próbuje wyznać jej prawdy. W końcu wygrywa miłość do Marca. Sophie zostaje zdradzona podwójnie. - Od dawna chciałem przyjrzeć się, jaki wpływ na fabułę mogą mieć postaci sióstr. Marc kocha jedną z nich, potem zakochuje się w drugiej, to są inne, ale intensywne miłości. Tylko widz zna całą sytuację i to buduje dramatyczne napięcie - mówi reżyser, Benoit Jacquot.
Nastrój filmu tworzy niepokojąca muzyka. Pojawia się ona w momentach przełomowych historii bohaterów. Jest też swojego rodzaju zapowiedzią - przeczuwamy, że szczęśliwego zakończenia nie będzie. Na uwagę zasługuje też piękna Catherine Deneuve. Aktorka zagrała wprawdzie w filmie rolę epizodyczną, ale jej postać stanowi doskonałe uzupełnienie.
- Musze przyznać, że bez pomocy Edouarda Weila, producenta, pewnie nie miałbym odwagi zaproponować jej zagrania drugoplanowej postaci. Catherine od razu powiedziała „tak”. Na planie była nie tylko matką, pełniącą rolę gospodyni dla swoich dwóch córek i Marca; była nie tylko aktorką, filmowaną u boku filmowych partnerów. Dla całej obsady i ekipy, i dla mnie, stała się prawdziwą „panią domu”, współpracowała przy tworzeniu menu, bo w filmie jest dużo scen posiłków - podkreśla reżyser.
Film "3 serca" pokazuje, jak przypadki mogą zdeterminować los. Często okrutnie. Wystarczyłoby, żeby Sylvie zaczekała minutę dłużej i umówiona w Paryżu randka doszłaby do skutku. Takie zakończenie zostaje zresztą przedstawione w końcowej scenie.