Donald Tusk uważa, że Gdańsk można uznać za symboliczną stolicę Europy
Donald Tusk uważa, że Gdańsk można uznać za symboliczną stolicę Europy Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Tuż przed objęciem obowiązków przewodniczącego Rady Europejskiej Donald Tusk udzielił „Gazecie Wyborczej” obszernego wywiadu. Rozmowa skupiła się na rodzinnym mieście byłego premiera – Gdańsku. W jej trakcie Tusk zgodził się z francuskim publicystą Guy’em Sormanem, który zaproponował, by Gdańsk został symboliczną stolicą Europy.

REKLAMA
Rozmawiając z dziennikarzami „Gazety Wyborczej”, Donald Tusk podkreślił, że chodzi mu wyłącznie o symboliczne wyróżnienie Gdańska, a nie oficjalne otwieranie nad Motławą unijnych biur.
– Jeśli się szuka symboli Europy, to Gdańsk pasuje pod wieloma względami, przez swoją historię. O tym moglibyśmy pewnie godzinami rozmawiać: począwszy od doświadczenia hanzeatyckiego po epizody Wolnego Miasta, ale przede wszystkim ze względu na "Solidarność" – powiedział były premier.
Tusk podzielił się przy tym wrażeniami estetycznymi, jakie wywołuje w nim współczesny Gdańsk. Były premier nie krył, że jest zakochanym w XIX-wiecznej architekturze tradycjonalistą, któremu nie podoba się część budynków wzniesionych po II wojnie światowej.
Tusk dodał jednocześnie, że ma nadzieję, iż istotna cześć unijnego wsparcia finansowego zostanie przeznaczona na rewitalizację Gdańska oraz innych miast, które potrzebują „drugiego etapu odbudowy po wojnie”.
Kontynuując wątek estetyczny, Tusk zdradził, że nie przepada za ekranami dźwiękochłonnymi, które „tną miasto niczym mur w Jerozolimie”. – Z jednej strony jest to zrozumiały wymóg, nawet konieczny, bo nie ma korzystania ze środków europejskich, jeśli nie wypełnia się ostrych wymogów ekologicznych, ale z punktu widzenia życia w mieście jest to absurd – podkreślił Tusk, który 1 grudnia obejmie funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej.
Nadmierny ruch samochodowy mógłby zostać ograniczony dzięki rozwojowi komunikacji miejskiej. – Czasami myślę sobie, że można by wprowadzić zakaz posiadania samochodów przez samorządowców – powiedział były premier, dodając, że uwaga ta jest „punktem wyjścia do dyskusji” i należy ją wziąć w duży cudzysłów.