
Aleksandr Łukaszenka jest głęboko zawiedziony postępowaniem Rosji, która przywróciła kontrole celne na granicy z Białorusią. Kontrole mają ukrócić proceder przemycania na teren Federacji Rosyjskiej europejskich towarów, które zostały objęte embargiem. – Postępowanie władz rosyjskich nie tylko zdumiewa, ale i przygnębia – oznajmił Łukaszenka.
REKLAMA
Rosja przywróciła kontrole celne, ponieważ uważa, że mięso – formalnie przewożone tylko przez jej terytorium z Białorusi do Kazachstanu – jest nielegalnie wypakowywane przed dotarciem do granicy z Kazachstanem i trafia na rosyjski rynek.
W związku z tym od 30 listopada przez Rosję będą mogły przejeżdżać wyłącznie te białoruskie transporty mięsa do państw trzecich, które zostały sprawdzone w rosyjskich punktach kontrolnych. Zakazane towary europejskie nie będą przepuszczane przez celników. Ponadto Rosja wprowadziła zakaz importu produktów wytwarzanych w 10 białoruskich zakładach mięsnych, ponieważ wykryto w nich "szkodliwe substancje".
Kreml zdecydował się na taki krok, choć jest związany z Białorusią i Kazachstanem unią celną. Jego postępowanie zaniepokoiło Łukaszenkę, który w czwartek spotkał się z gubernatorem Petersburga. – Jeżeli handel między naszymi krajami nie zostanie ponownie dostosowany do podpisanego porozumienia o związku celnym, to będziemy zmuszeni na to zareagować – zagroził prezydent Białorusi.
Ewentualna reakcja Białorusi najprawdopodobniej nie byłaby jednak stanowcza, ponieważ – jak zauważył cytowany przez „Rzeczpospolitą” ekonomista Leonid Złotnikow – jej gospodarka jest uzależniona od Rosji.
– Białoruś niczym nie może na to odpowiedzieć. Jeżeli Rosja nie da nam kredytów, to cała państwowa gospodarka białoruska sobie nie poradzi. Dlatego to są jedynie puste słowa – skwitował Złotnikow. Według niego Białoruś na samym reeksporcie do Rosji owoców morza zarobiła około 400 mln dolarów.
W ostatnich miesiącach białorusko-rosyjskie relacje nie były najlepsze. Białoruś, która razem z Kazachstanem uczestniczy w forsowanym przez Moskwę projekcie Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, nie podziela całkowicie rosyjskiego stanowiska w sprawie konfliktu ukraińskiego. Gdy na wschodzie Ukrainy trwały walki, zaniepokojony agresywną polityką Kremla Łukaszenka podkreślał konieczność zachowania integralności terytorialnej tego państwa.
Ponadto Białoruś nie wprowadziła za Rosją sankcji na zachodnie produkty spożywcze i utrzymywała oficjalne relacje z nowymi władzami Ukrainy, która jest dla niej ważnym partnerem handlowym. Mediatorskie aspiracje Łukaszenki wsparła decyzja, na mocy której rozmowy grupy kontraktowej Rosja–Ukraina–OBWE odbyły się w Mińsku.
źródło: TASS, „Rzeczpospolita”
