
W styczniu 2015 roku Urzędy Stanu Cywilnego zostaną zinformatyzowane. Na pierwszy rzut oka zmiany będą oznaczały dla obywateli duże ułatwienia. Jednak organizacje samorządowe alarmują, że system jest wprowadzany za szybko, a jego uruchomienie może spowodować paraliż USC.
REKLAMA
Aplikacja Źródło jest przygotowywana od kilku miesięcy. Będzie ona bazą zdygitalizowanych aktów: urodzeń, małżeństw i zgonów. Wszystkie nowe dokumenty tego typu zostaną zarejestrowane w systemie teleinformatycznym, a dostęp do nich będą mieli wszyscy urzędnicy USC. Aby wszystko działało sprawnie potrzebna jest potężna infrastruktura.
Rewolucja informatyczna może bardzo uprościć życie wielu obywatelom. Dzięki wspólnej bazie dokumentów, będzie można w dowolnym urzędzie otrzymać odpis aktu urodzenia, zgonu czy małżeństwa.
Powyższe zmiany pozwolą też na zawieranie małżeństw poza Urzędami Stanu Cywilnego. Do tej pory oficjalnie mogło się to odbywać tylko w sytuacjach wyjątkowych, np. gdy jeden z narzeczonych znajdował się w szpitalu lub zakładzie karnym. Choć trzeba przyznać, że w praktyce urzędnicy raczej bez problemów udzielają ślubów w plenerze.
Niestety, z dniem pierwszego stycznia 2015 roku, to co na papierze wygląda pięknie, może wiązać się z całkowitą dezorganizacją pracy urzędów. Wszystko przez system informatyczny, który zdaniem wielu organizacji samorządowych i informatyków jest po prostu niedopracowany.
Za szybko, za wcześnie
– Sądzimy, że projekt jest realizowany w bardzo przyspieszonym trybie. Ostatnio mieliśmy próbkę, jak może potoczyć się sytuacja, kiedy duże projekty teleinformatyczne są wdrażane w zbyt krótkim czasie – powiedział Portalowi Samorządowemu Jan Maciej Czajkowski, współprzewodniczący Zespołu ds. Społeczeństwa Informacyjnego KWRiST.
– Sądzimy, że projekt jest realizowany w bardzo przyspieszonym trybie. Ostatnio mieliśmy próbkę, jak może potoczyć się sytuacja, kiedy duże projekty teleinformatyczne są wdrażane w zbyt krótkim czasie – powiedział Portalowi Samorządowemu Jan Maciej Czajkowski, współprzewodniczący Zespołu ds. Społeczeństwa Informacyjnego KWRiST.
Samorządowcy alarmują, że system do tej pory nie przeszedł testów, a pracownicy urzędów, którzy brali udział w szkoleniach ze "Źródła" zgłaszają liczne błędy. Na przykład jeszcze kilka dni temu w elektronicznych formularzach można było wybrać datę 75 listopada.
Zinformatyzowanie USC-ów wiąże się też ze znacznym obciążeniem serwerów urzędów. Informatycy zastanawiają się nawet, czy serwery to wytrzymają. Tym bardziej, że od pierwszego stycznia zaczną być także wydawane nowe dowody osobiste. Ostateczne testy systemu mają się odbyć na dniach, na przełomie listopada i grudnia. Co jeśli w ich trakcie zostaną wykryte poważne błędy? Czy miesiąc wystarczy, by je usunąć?
Podejrzany przetarg
Gminni informatycy i samorządowcy wytykają jeszcze jeden problem. Przetarg na przygotowanie łączy do nowego systemu rozstrzygnięto dopiero 7 listopada tego roku. Co więcej, wygrała go firma Exatel SA, z którą związani są byli urzędnicy MSW: Marcin Jabłoński i Rafał Magryś.
Gminni informatycy i samorządowcy wytykają jeszcze jeden problem. Przetarg na przygotowanie łączy do nowego systemu rozstrzygnięto dopiero 7 listopada tego roku. Co więcej, wygrała go firma Exatel SA, z którą związani są byli urzędnicy MSW: Marcin Jabłoński i Rafał Magryś.
MSW nie widzi tu żadnego konfliktu interesów ponieważ, kiedy wspomniany przetarg został rozpisany Jabłoński i Magryś nie byli już pracownikami ministerstwa.
To tylko jeden problem. Jak mówi nam informatyk mający doświadczenie we wdrożeniach systemów dla instytucji rządowych, samo wygranie przetargu to dopiero początek. Trzeba przygotować koncepcję infrastruktury, zorganizować np. kable, których nie kupuje się przecież w supermarkecie i przeprowadzić specjalistyczne testy. – Nie ma takiej możliwości, by udało się to przeprowadzić w dwa miesiące – zaznacza.
Koszty i spowolnienia
Samorządowcy obawiają się też dodatkowych kosztów związanych z wdrożeniem systemu.
– Oczekujemy bardzo szczegółowej analizy konsekwencji finansowych, byśmy mogli ocenić rzeczywiste skutki wdrożenia tego procesu – zaznaczył na Portalu Samorządowym Jan Maciej Czajkowski. Wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szubiela przyznał, że resort liczy się ze skutkami finansowymi i ze tego powodu budżet wojewodów w zakresie spraw obywatelskich został zwiększony o 50 mln zł.
Samorządowcy obawiają się też dodatkowych kosztów związanych z wdrożeniem systemu.
– Oczekujemy bardzo szczegółowej analizy konsekwencji finansowych, byśmy mogli ocenić rzeczywiste skutki wdrożenia tego procesu – zaznaczył na Portalu Samorządowym Jan Maciej Czajkowski. Wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Szubiela przyznał, że resort liczy się ze skutkami finansowymi i ze tego powodu budżet wojewodów w zakresie spraw obywatelskich został zwiększony o 50 mln zł.
Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW zdaje sobie sprawę, że wprowadzenie systemu to proces skomplikowany i złożony, ale ministerstwo dołoży wszelkich starań, by obywatele nie odczuli utrudnień.
Samorządowcy są natomiast przekonani, że utrudnienia będą. Co więcej, obawiają się całkowitego paraliżu pracy urzędów. Pocieszeniem może być fakt, że przez pierwsze pół roku równolegle z nowym systemem będzie jeszcze działał stary.
Po przeanalizowaniu wszystkich wątpliwości nasuwa się więc jedno pytanie, dlaczego MSW tak bardzo się spieszy? Odpowiedź jest prozaiczna - pieniądze. Projekt związany z aplikacją "Źródło" jest współfinansowany ze środków unijnych. Wspólnota bardzo restrykcyjnie rozlicza terminy realizacji projektów.
Jeśli ponure prognozy samorządowców się sprawdzą, to dobrze by było, gdyby UE rozliczała też sposób realizacji i jakość wdrożonego systemu.
