Życie to sztuka kompromisu… :)

Lightspring, shutterstock.com


Chyba właśnie od tego zacznę swój wywód. Otóż każdemu w życiu należy się chwila żywieniowej przyjemności i odejście od sztywnych zaleceń dietetycznych. Z reguły właśnie w okresie roztrenowania. Wówczas jest czas i miejsce na sernik, ale nie na potrójną dawkę! Na lody, ale nie z bitą śmietaną i polewą!

To właśnie ta sztuka kompromisu. Dotyczy ona zwłaszcza osób z tzw. tendencją do tycia. Nie brzmi to górnolotnie, ale jeśli ktoś ma takie skłonności, to nie ma zmiłuj, bez treningu i diety, po prostu utyje. Tendencje do tycia biorą się stąd, że jeśli ktoś w swoim życiu nagromadził, namnożył dużo komórek tłuszczowych, to jest na nie skazany na zawsze! (no chyba, że pozbędzie się ich inwazyjnym zabiegiem, to faktycznie ich nie będzie).

Te namnożone komórki tłuszczowe mogą być pełne i wówczas sylwetka pozostawia wiele do życzenia, czyli po prostu nadwyżka masy ciała, albo komórki tłuszczowe zostają opróżnione ze swej zawartości, czyli w okresie kiedy „gubimy” ponadprogramowe kilogramy. Trzeba pamiętać o tym, że komórki tłuszczowe są jak balony, albo pozostałości po balonach. Jeśli z balonu zejdzie powietrze (analogicznie tłuszcz z komórki zostanie wykorzystany jako źródło energii) to jesteśmy szczuplejsi, ale balon choć sflaczały, ale zostaje! Dlatego nie można doprowadzić do momentu, kiedy on się znów wypełni, bo efektem będzie tycie.


Cóż począć?

Faktycznie osoby z taką skłonnością nie powinny nawet w okresie roztrenowania spocząć na kanapie. Ruch musi być podtrzymany, albo też inna stymulacja, która spowoduje wzmożone wydzielanie adrenaliny i noradrenaliny – tzw. amin katecholowych, które stymulują do czerpania energii z tkanki tłuszczowej. Jeśli organizm nie będzie w stresie (to właśnie hormony stresowe: adrenalina i noradrenalina), to zaczyna kumulować sernik, ciasto, lody itd. będące nadwyżką kaloryczną właśnie w tkance tłuszczowej.

Reasumując, w okresie roztrenowania powinno się zastosować inny rodzaj aktywności fizycznej, choćby basen, narty, siłownia, a w dietę wpleść elementy zakazane w okresie startowym, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku i koniecznie wliczyć je w dzienną pulę kaloryczną. Wówczas znajdzie się miejsce na lody, batona, czy nawet 2-3 kawałki pizzy i to bez większego uszczerbku w składzie ciała. Do tego regularność, nieobjadanie się na noc, woda, antyoksydanty i na nowy sezon masa ciała nie będzie taka straszna, a lustro nie będzie największym wrogiem!
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...