Krzysztof Szczerski z PiS przekonuje, że "wszyscy będą musieli uniżenie kłaniać się Komorowskiemu, bo inaczej będzie oskarżony o pławienie się w odmętach szaleństwa".
Krzysztof Szczerski z PiS przekonuje, że "wszyscy będą musieli uniżenie kłaniać się Komorowskiemu, bo inaczej będzie oskarżony o pławienie się w odmętach szaleństwa". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński łagodzi ton, ale nie politycy jego partii. – Obóz władzy rozpoczął kampanię nienawiści, odmawiając nam prawa do skarg wyborczych, do demonstracji, do zabierania głosu, każą obywatelom siedzieć w domu i kłaniać się prezydentowi w pas – mówi w "Bez autoryzacji" Krzysztof Szczerski z PiS.

REKLAMA

Jarosław Kaczyński łagodzi ton. Nie mówi o „fałszowaniu wyborów”, jak wtedy na mównicy sejmowej, ale o „wypaczeniu”, „zafałszowaniu”, „niemiarodajnych wynikach”.

Słowo „fałsz” było używane przez drugą stronę do skonfliktowania nas z członkami komisji obwodowych, przedstawiano to jako atak personalny. Nie ma równowagi między wolą wyborców a wynikami wyborów. Na przykład protokół komisji wojewódzkiej na Mazowszu różni się od protokołu PKW dotyczącego tego samego Mazowsza.

Trzeba przeprowadzić śledztwo, by to wszystko wyjaśnić. Rozmawiałem wczoraj z politykami z Wielkiej Brytanii, otworzyli szeroko oczy, kiedy usłyszeli, że 20 proc. jest nieważnych. To 3 miliony głosów, to tak, jakby wszyscy z Poznania, Wrocławia, Krakowa i Łodzi oddali nieważne głosy. Na Wyspach byłaby burza i powtórka wyborów.

U nas druga strona, która nie potrafi podjąć rozmowy o poprawie systemu wyborczego, oskarża nas personalnie. A problem jest poważniejszy. To kryzys państwa, a trzeba głębokich zmian.

Mówił o nich wczoraj prezes Kaczyński. Zaskoczyło mnie jego podejście do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że nie zmienia się prawa wyborczego na pół roku przed wyborami. Jak polityk może tak bagatelizować wyroki Trybunału?

Ten przepis to interpretacja wyprowadzona z przepisu ogólnego, on nie jest niezmienialny. Sama zasada jest oczywiście potrzebna, by rządzący nie manipulowali prawem przed wyborami, ale te sześć miesięcy to opinia sędziów. Więc to nie jest przepis konstytucyjny, tylko niższej rangi. Dlatego w obecnej sytuacji, głębokiego kryzysu, wszystkie partie sejmowe powinny się naradzić jak z tego wyjść.

Co więcej prezydent powinien ich zaprosić i powinien porozmawiać o tym, co zrobić, by naprawić system wyborczy. A Bronisław Komorowski zaczyna coraz bardziej nerwowe ataki na opozycję. Wczoraj pani Trzaska-Wieczorek, rzeczniczka pana prezydenta, wyszła poza swoje obowiązki i zaatakowała opozycję. W demokratycznym państwie prawa to nie powinno mieć miejsca.

Dlaczego tak ostro krytykujecie prezydenta? Nie ma prawa do opinii?

Obraził nas i dużą część społeczeństwa, zarzucając pogrążanie się w odmętach szaleństwa. Obóz władzy rozpoczął kampanię nienawiści, odmawiając nam prawa do skarg wyborczych, do demonstracji, do zabierania głosu, każą obywatelom siedzieć w domu i kłaniać się prezydentowi w pas. Komorowski przed wyborami pojawi się w każdym miejscu w Polsce, a wszyscy będą musieli mu się uniżenie kłaniać, bo inaczej będzie oskarżony o pławienie się w odmętach szaleństwa.

Reakcja władzy jest przesadzona i nie do przyjęcia w sytuacji kryzysu państwa. W takiej sytuacji powinniśmy wszyscy się zjednoczyć, jako politycy odpowiedzialni za Polskę, i naprawić to, co nie działa. Na przykład za zgodą wszystkich, nie na siłę, można ominąć tę 6-miesięczną karencję.