
W Sejmie po raz kolejny powraca temat ratyfikacji konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Eksperci właśnie przedstawili opinię, z której wynika, że dokument jest zgodny z konstytucją. Jednak problem pozostaje, bo sprzeciw deklarują prawica, PSL i część Platformy Obywatelskiej.
O opinie konstytucjonalistów wnioskowali posłowie PiS. Jak pisze “Gazeta Wyborcza”, szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) właśnie je otrzymał. “Mam nadzieję, że przekonają opozycję, że konwencja nie jest dokumentem ideologicznym, tylko umową międzynarodową, która ma wspomóc walkę z przemocą” – mówi.
Głosowanie nad ratyfikacją konwencji nie odbędzie się w tym roku, ale najwcześniej w styczniu, bo na ostatnim tegorocznym posiedzeniu Sejm zajmie się budżetem państwa. Poza tym nie będzie premier Kopacz, która wyjeżdża na szczyt Unii Europejskiej.
Już teraz wiadomo, że może być problem z ratyfikacją. To dlatego, że przeciwko będą głosować posłowie PiS, SP i PSL. Dodatkowo pod znakiem zapytania stoi postawa części posłów PO. “Teoretycznie do ratyfikacji wystarczy głosów PO, SLD i Twojego Ruchu (245). Problem w tym, że jak słyszymy wśród platformianych konserwatystów - ponad 20 z nich może głosować przeciwko” – pisze “GW”.
Na łamach dziennika szef klubu Platformy Rafał Grupiński sugeruje jednak, że zarządzona zostanie dyscyplina. Przed głosowaniem posłowie mają dostać specjalne instrukcje. "Tu nie chodzi o sprawy światopoglądowe, w których w PO jest wolność sumienia, ale o zwalczanie przemocy wobec kobiet. Żadnych wątpliwości światopoglądowych tutaj nie ma" – stwierdza polityk.
Na konwencji światopoglądowy spór się nie zakończy. W grudniu rząd prześle do Sejmu projekt ustawy o in vitro. Zapowiada się kolejna awantura, a politycy PO mówią, że przed wyborami parlamentarnymi trudno będzie uchwalić nowe prawo.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
