"Super Express" opublikował zdjęcia walczącego o życie Adasia. Szpital: "Naruszono wszelkie wcześniejsze ustalenia"
"Super Express" opublikował zdjęcia walczącego o życie Adasia. Szpital: "Naruszono wszelkie wcześniejsze ustalenia"

Oczy już nie tylko całej Polski, ale i świata od kilku dni zwrócone są ku szpitalowi w Prokocimiu, gdzie cudownie wybudzony ze śpiączki Adaś wciąż walczy o życie. Zainteresowanie historią chłopca sprawiło, że jakiekolwiek zdjęcie ze szpitala byłoby dla tabloidów na wagę złota. Paparazzi prześcigali się, aby zdobyć jak najbardziej wzruszającą fotografię, najlepiej na szpitalnym łóżku. Udało się tylko jednemu - "Super Expressowi". Władze szpitala nie kryją oburzenia.

REKLAMA
Lekarze ze szpitala w Prokocimiu już od kilku dni zmagają się z niezwykle ciężkim przypadkiem, jakim jest stan wychłodzonego do 12 stopni Celsjusza Adasia. I jak to zwykle bywa przy tego typu przypadkach, sprawa rozbudziła ogromne zainteresowanie mediów. Te jednak wcale nie ułatwiały lekarzom pracy, a wręcz przeciwnie. Gromadzący się wokół szpitala dziennikarze robili wszystko, aby zdobyć wypowiedź kogoś z personelu, rodzica, a najlepiej wykonać kilka zdjęć walczącego o życie chłopca.
Zgodnie z wolą rodziców
Niemal wszystkie redakcji prosiły władze szpitala o możliwość wykonania zdjęć, przynajmniej ze szpitalnych korytarzy lub lekarskiego gabinetu. Od początku jasne było, że stan w jakim chłopiec dotarł do placówki nie pozwala na jakiekolwiek "odwiedziny", dlatego władze szpitala niezwykle oszczędnie wydawały zgody na dziennikarską pracę na terenie placówki.
– Historia pacjenta przywiezionego do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie w skrajnej hipotermii od początku budziła ogromne zainteresowanie mediów – mówi nam rzeczniczka szpitala Magdalena Oberc. – Widząc jak wiele emocji wywołuje ta historia, zespół lekarski ulegając prośbom dziennikarzy zgodził się wpuścić kilka kamer na oddział, z zachowaniem wszelkich procedur, w bardzo ograniczonym czasie i zgodnie z ustalonymi wcześniej z rodzicami regułami – wyjaśnia Oberc.
Magdalena Oberc

Niestety, korzystając z okazji, jeden z tabloidów wykonał zdjęcie, które naruszyło nasze wszystkie wcześniejsze ustalenia, jak i dobre obyczaje. Właśnie dlatego lekarze i w ogóle szpitale podchodzą tak nieufnie, a nawet wrogo do mediów.

Władze szpitala nie chcą teraz roztrząsać tej sprawy, bo nie jest na to jeszcze odpowiedni czas. Na szczęście stan Adasia wciąż się poprawia. To prawdopodobnie pierwszy przypadek w medycynie, kiedy organizm wychłodzony do 12 st. Celsjusza odzyskał swoją sprawność.
"Hieny dziennikarskie"
To nie pierwszy raz, kiedy fotograf z "SE" zrobił zdjęcie osoby walczącej o życie w szpitalu. Niemal dokładnie rok temu, 13 grudnia 2013 roku paparazzo zrobił całą serię zdjęć posła Prawa i Sprawiedliwości Artura Górskiego, który leżał w szpitalnym łóżku. Do zdarzenia doszło na warszawskim Ursynowie w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii
Artur Górski w październiku ubiegłego roku przyznał, że cierpi na białaczkę. Od tamtej pory był regularnie nachodzony przez paparazzich, którzy walczyli o zdjęcie ze szpitala. Udało się to właśnie osobie pracującej dla "SE". Poseł wydał wówczas specjalne oświadczenie w którym zapowiedział, że pozwie redaktora naczelnego tabloidu oraz jego wydawcę.
Artur Górski

W wyniku powyższej sytuacji zostałem narażony na poważny stres, który nie tylko zakłócił mój sen tej nocy, ale także naraził moje zdrowie. Robiąc takie zdjęcia w sytuacji intymnej i publikując jedno z nich bez mojej wiedzy i zgody, naruszono moją prywatność i moją godność. Zostałem pokazany w sytuacji choroby, czego sobie zdecydowanie nie życzyłem. Czytaj więcej

– Hieny dziennikarskie, bo inaczej nazwać ich nie można, powinny ponieść finansowe konsekwencje swoich niegodnych działań – mówił wówczas Górski.